W ostatnim przedwyborczym sondażu IBRiS dla Dziennika Gazety Prawnej i RMF FM prowadzi PiS z poparciem 42 proc. Na kolejnym miejscu jest Koalicja Obywatelska na którą chce głosować 22,3 proc. wyborców. Lewicę popiera 14 proc. Próg wyborczy przekroczyłoby jeszcze PSL (5,9 proc. poparcia). Piąty ogólnopolski komitet wyborczy - Konfederacja - może liczyć na 4,7 proc. głosów

Te wyniki są nieco inne jeśli weźmie się pod uwagę tylko zdecydowanych wyborców. PiS zdobyłoby wtedy 47 proc. głosów, KO 25 proc. a, Lewica 15,7 proc. PSL-Kukiz mogłoby zaś liczyć na 6,6 proc. poparcia. W tym wariancie Konfederacja jest też tuż nad wyborczym progiem - mogłaby liczyć na 5,3 proc. głosów. 

W ostatnim dniu kampanii zauważamy tendencję odpływu wyborców z KO i ich przepływu do lewicy. Oraz wzmacnianie się konfederacji, która ma duże szanse pokonać wieloletni imposybilizm i wprowadzić swoją reprezentację - mówi Marcin Duma, prezes IBRiS.

W porównaniu od ostatniego sondażu sprzed tygodnia, minimalnie poprawiły się wyniki Konfederacji, natomiast spadły wyniki PiS i PO (odpowiednio o 2,5 i 1,6 pkt proc.).

Politolog Anna Materska Sosnowska wskazuje, że sondaż świadczy o tym, że Konfederacja umocniła się debatami. - Dobrze w nich wypadli, do tego pomogły im wygrane procesy z telewizją publiczną. Wzrost lewicy kosztem PO był przewidywalny, pytanie tylko czy dowiozą wynik bliski 15 proc. Sondaż potwierdza, że PiS czuje się zagrożony skoro robi nerwowe ruchy, mobilizuje wyborców i utwardza przekaz w końcówce kampanii - podkreśla Anna Materska Sosnowska.

Zdaniem prof. Antoniego Dudka z UKSW, w dalszym ciągu zagadką jest to, czy do Sejmu wejdzie Konfederacja. Dla PiS korzystniejszy jest bowiem scenariusz, w którym formacja ta zostaje pod progiem wyborczym. Jej los może przesądzić o skali przewagi PiS. Ale nawet jeśli Konfederacja wejdzie do Sejmu, to i tak PiS powinien mieć większość, choć niewiele powyżej 231 mandatów - ocenia profesor. Jak dodaje, widać też utrzymujący się trend, w którym KO traci, a zyskuje Lewica. Być może nawet w niedzielę wieczorem nie będziemy mieli pewności, czy Konfederacja wchodzi, czy nie. Z kolei wejście ludowców do Sejmu wydaje się niemal pewne - dodaje prof. Dudek.

Jego zdaniem, istotna jest także rola wyborców niezdecydowanych, a tych jest niemal 11 proc. Większość z nich - jak wskazuje prof. Dudek - raczej zagłosuje na PiS, zgodnie z tzw. bandwagon effect (czyli efektem silniejszego). Zjawisko to polega na tym, że ludzie niezdecydowani są bardziej skłonni oddać swój głos na potencjalnego zwycięzcę. W tym przypadku zagłosują więc na PiS, które od dłuższego czasu jest wyraźnym sondażowym liderem.