W poniedziałkowym wywiadzie dla TVN24 były premier, a nowy szef Europejskiej Partii Ludowej Donald Tusk mówił, że zależy mu, by nie tylko w Polsce, ale i całej Europie, doszło do redefinicji "umiarkowanej prawicy". Według niego w Polsce pierwszym krokiem byłaby próba zbudowania trwałego porozumienia między PO a PSL. - powiedział Tusk.
Po tych słowach w politycznych kuluarach pojawiły się komentarze, że można je odbierać jako zapowiedź tworzenia nowej partii z połączenia PO i PSL.
Politycy PO, z którymi rozmawiała PAP, zaprzeczają jednak takiej interpretacji. - tak stanowisko Tuska wyjaśnił były szef klubu PO Sławomir Neumann. - dodał.
Przyznał, że postulat silnego zbliżenia, albo nawet połączenia PO z PSL, "to jest może jakaś idea na wiele lat do przodu, bo i Platforma, i PSL mają silną podmiotowość". - ocenił Neumann. Dlatego poseł PO raczej widziałby "możliwość bliskiej współpracy koalicyjnej niż połączenia".
Neumann przyznał zarazem, że "bliska współpraca daje i Platformie, i PSL znacznie szerszą możliwość pozyskiwania głosów".
Podobne stanowisko ma poseł Sławomir Nitras. Ocenił, że apel Tuska można traktować jako "postulat kierunkowy". - stwierdził.
Tym bardziej, dodał Nitras, że PSL udowodnił, iż jest w stanie wejść w elektorat miejski, a PO z kolei zdobywa na wsi większe poparcie niż PSL. - uważa Nitras. Według niego, gdyby w tegorocznych wyborach parlamentarnych PO i PSL wystartowały razem PiS na pewno, nie miałby samodzielnej większości.