Dziennik Gazeta Prawana logo

Wyświetlał wyborcze spoty, wpadł w ręce policji

18 listopada 2007, 14:43
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Robił to za pieniądze, lub dla idei. Pracownik jednej z telewizji kablowych w Małopolsce mimo ciszy wyborczej wyświetlał partyjne reklamówki. Wpadł w ręce policji. Również inni tak uwielbiają swoich kandydatów, że łamią dla nich prawo. Nie odstraszają ich nawet surowe kary. Za złamanie ciszy wyborczej można zapłacić nawet milion złotych.

Według policji ciszę wyborczą złamano już ponad 70 razy. Ciekawie tłumaczył się mężczyzna, przyłapany przez mundurowych w chwili, gdy coś "majstrował" przy naklejonych plakatach w Chroszczy pod Białymstokiem. "Nie przyklejam, a tylko podklejam, żeby nie zerwał ich wiatr" - przekonywał policjantów. Mundurowi skierowali jednak sprawę do sądu.

W Augustowie, w Podlaskiem, jeden z kierowców zaalarmował policję, gdy rano za wycieraczką swego auta znalazł ulotki jednego z kandydatów.

Trzech mężczyzn z plakatami pod pachą zauważyli strażnicy miejscy w Gryfinie, w Zachodniopomorskiem. Była godzina 2 w nocy, a jak się okazało, panowie nie wracali z imprezy. Po cichu rozklejali plakaty jednej z partii politycznych. Mundurowi natychmiast ich zapali. Teraz całą trójką zajmie się sąd. Za złamanie ciszy wyborczej powinni spodziewać się przynajmniej kilkuset złotych kary. Z kolei w Łodzi fani jednego z kandydatów nalepiali plakat na zaparkowaną ciężarówkę. Wpadli w ręce nieumundurowanych policjantów.

Państwowa Komisja Wyborcza dostała też kilka skarg na publikowanie na stronach internetowych sondaży wyborczych. "Nie ma pewności, czy materiały zostały umieszczone w internecie podczas ciszy wyborczej. Sprawę musi zbadać policja, gdyby okazało się, że sondaże były rzeczywiście publikowane w sobotę na stronach internetowych, wtedy będziemy mieć do czynienia z przestępstwem, o którym powinna zostać powiadomiona prokuratura. Grzywna w takim przypadku może wynieść nawet milion złotych" - mówi ekspert PKW Miłosz Wilkanowicz.

Policja i straż miejska od północy są szczególnie wyczulone na polityczną agitację. Do jutra, do godziny 20, nie wolno zachwalać kandydatów do Sejmu i Senatu, namawiać do głosowania na nich, rozdawać ulotek, rozklejać plakatów wyborczych. Grozi za to przynajmniej kilkaset złotych grzywny. Ale za złamanie ciszy wyborczej sąd może wlepić nawet milion złotych kary.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj