W Polsat News, gdzie gościł w poniedziałek Hołownia, pytano go o sobotnie konwencje wyborcze jego kontrkandydatów w wyborach prezydenckich, czyli kandydatki Koalicji Obywatelskiej Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i prezesa PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza. Ocenił je jako "bardzo ładne". Zastanawiam się, czemu one nie były w maju 2019 roku, bo to, co zobaczyliśmy, to były konwencje przed wyborami parlamentarnymi, a nie prezydenckimi - dodał.

Reklama

Wiem, że moi koledzy i koleżanki zapłacili za to z moich pieniędzy. Przecież to myśmy im ufundowali te konwencje. Cieszę się, że ładnie wypadło - ocenił.

Na uwagę, że Hołownia jest "biednym kandydatem", ten zaczął się śmiać i dodał, że wzruszył go ten przymiotnik. Niech pan pomyśli o tym, że ta bieda, o której pan mówi, to jest właśnie moje bogactwo - przekonywał. To, że znalazły się tysiące ludzi, którzy wpłacili prawie milion złotych (na jego kampanię wyborczą - PAP), mam nadzieję, że w tym tygodniu ten milion przekroczymy; wpłaty poniżej 100 zł to są te średnie wpłaty, to są skarby, to są realne skarby - podkreślał.

Hołownia podkreślał, że "kampania wyborcza jest o budowaniu ludzi, o łączeniu ludzi wokół jakiejś idei, o próbie walki o komplementację tej idei w systemie władzy i my właśnie to robimy, robimy to organicznie". Ta zbiórka obywatelska idzie nam super. Mam nadzieję, że dowiezie ten efekt, którego potrzebujemy, żeby zakomunikować w pełni to wszystko, co mamy do powiedzenia - mówił.

Kandydat na prezydenta był również pytany o to, że skoro na konwencjach jego kontrkandydatów występują ich współmałżonkowie, to czy jego żona też będzie występować w kampanii. Moja żona nie jest chyba specjalnie skłonna do naśladowania kogokolwiek, w tym innych żon - odpowiedział. Bardzo fajne było to wystąpienie Pauliny Kosiniak-Kamysz. Trochę żałuje, że ten "tygrys" jest już zajęty, bo zostaje z "Kubusia Puchatka" tylko Prosiaczek i Kłapouchy, więc rozmawialiśmy już z żoną, jakiego gadżetu słownego użyć - mówił. Pytany, czy są w tej kwestii ustalenia, odparł: "Pracujemy nad tym".

Moja żona ze względu na swój profil zawodowy nie ma takich możliwości brania otwartego udziału w kampanii wyborczej, jest żołnierzem, oficerem sił powietrznych, natomiast zabierze głos - powiedział. Zapytany, czy powinna skrytykować urzędującego prezydenta Andrzeja Dudę jako zwierzchnika sił zbrojnych, Hołownia odpowiedział: Spokojnie, nad tym jeszcze popracujemy, na to przyjdzie czas. Mam nadzieję, że już w tym tygodniu zobaczycie państwo moją żonę, która zrobi to po swojemu, po naszemu, jak my chcemy - dodał.

Hołownia poinformował także, że w tym tygodniu odbędzie się jego "wydarzenie programowe", które pokaże kolejne elementy jego programu.

W wyborach prezydenckich, które odbędą się 10 maja, o urząd prezydenta RP - oprócz Szymona Hołowni - ubiegają się m.in.: obecny prezydent Andrzej Duda, kandydatka KO Małgorzata Kidawa-Błońska, kandydat Lewicy Robert Biedroń, kandydat Konfederacji Krzysztof Bosak oraz lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL).