Sejm uchwalił w poniedziałek w przed północą ustawę dotyczącą szczególnych rozwiązań związanych z rozprzestrzenianiem się nowego koronawirusa.

- Do walki z wirusem jest ustawa o chorobach zakaźnych. Co najwyżej trzeba było zlikwidować tę listę chorób zakaźnych i powiedzieć, że chorobą zakaźną jest to, co ogłosi minister zdrowia za chorobę zakaźną - przekonywał poseł Janusz Korwin-Mikke podczas wtorkowej konferencji prasowej w Sejmie.

Reklama

Według niego reszta tej ustawy jest robiona "niby pod koronawirusa, a naprawdę po to, żeby wzmocnić możliwości rządu - robienia różnych nieprzyjemnych rzeczy obywatelom, zwiększenia wpływu rządu na gospodarkę, sytuację w kraju".

Zdaniem Winnickiego w poniedziałek "mieliśmy do czynienia nie z sesją parlamentu, a z sesją terapeutyczną". Jak ocenił, "posłowie wzajemnie chcieli się zapewnić, że mocą ustawy zatrzymają koronawirusa". Przed północą "wszyscy sobie dziękowali za to, jak pięknie się zgodzili w sprawie, która nie ma żadnego znaczenia dla walki z koronawirusem" - zaznaczył.

- Cała ta szopka, ta sesja terapeutyczna, której byliśmy świadkami miała na celu jedną rzecz, żeby teraz pokazać pana prezydenta Dudę, jak zamaszyście podpisuje ustawę i w ten sposób broni Polski przed koronawirusem - podkreślił. - To był cel polityczny całej tej ustawki, na którą zgodziła się Platforma Obywatelska, PSL i SLD, po to, żeby nie wypaść na takich, którzy nie chcą walczyć z koronawirusem - dodał Winnicki.

Poseł Grzegorz Braun oświadczył, że Konfederacja "upomina się o powagę w traktowaniu spraw państwowych". Przekonywał, że "tej powadze uwłacza tryb, w jakim procedowano specustawę wrzuconą do systemu". - Po nocy ostatnią wersję tej ustawy dostaliśmy, o zgrozo, już po wznowieniu obrad sejmowych - podkreślił. - Jeśli ktoś sądzi, że posłowie, którzy głosowali "za", przeczytali projekt ustawy, który poparli, to było to po prostu fizycznie niemożliwe - przekonywał Braun.