Premier stwierdził, że notatka, którą czytał, dotyczy kontroli sposobu przygotowywania przez CBA dokumentów i ich obiegu, szczególnie tzw. dokumentów legalizacyjnych. "Nie wszystko tam grało" - przyznał.

Wczoraj "Gazeta Wyborcza" napisała, że z przeprowadzonej w CBA kontroli wynika, iż Biuro bezprawnie posługiwało się podrobionymi dokumentami. Według informatora gazety kontrolerzy natknęli się "na masę fałszywych dokumentów legalizacyjnych, które nie były odnotowane w rejestrach". "Część przesłano do nas do zniszczenia, ale nie mogliśmy tego zrobić właśnie dlatego, że nie figurują w ewidencji. Odkryliśmy również, że przez długi czas CBA posługiwało się tymi dokumentami bezprawnie" - powiedział informator "GW".

Według "GW", kontrolerzy ABW ustalili, że dopiero 31 sierpnia 2007 r. ówczesny premier Jarosław Kaczyński wydał tajne zarządzenie w sprawie wydawania i posługiwania się przez CBA opisywanymi dokumentami. Było to już - jak napisała gazeta - po ujawnieniu akcji w resorcie rolnictwa dotyczącej afery gruntowej, gdy wielu ekspertów zaczęło kwestionować prawo służb specjalnych do fałszowania użytych w tej prowokacji dokumentów.

Pytany o przyszłość szefa CBA Mariusza Kamińskiego w kontekście kontroli ABW, Tusk powiedział, że "odwołanie Kamińskiego będzie wyłącznie skutkiem łamania prawa lub ustawy o CBA".

"Nie jestem człowiekiem, który wziął władzę po to, żeby wyrzucać urzędników, którzy mi się nie podobają tylko dlatego, że są z innego obozu politycznego. Dlatego tak pieczołowicie i spokojnie badam dokumentację i informacje dotyczące CBA, żeby mieć pełną jasność czy istnieje poważny powód prawny, aby zgodnie z ustawą odwołać pana Kamińskiego. W tej chwili nie jestem gotowy, żeby potwierdzić tego typu informacje" - podkreślił Tusk.

"Żaden szef CBA nie musi się podobać premierowi, ani jego opcji politycznej. Jedynym zadaniem, jakie stawiałbym przed szefem CBA - także gdyby miał to być Mariusz Kamiński - jest determinacja i skuteczność w walce z korupcją, niezależnie od tego, jakich polityków czy urzędników będzie dotyczyła. Warunek: aby było to zgodne z ustawą" - powiedział premier.