Dziennik Gazeta Prawana logo

Gronkiewicz-Waltz: Nie ustawiam konkursów

16 lutego 2008, 07:40
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zarzuty o ustawianiu konkursów są nieprawdziwe - zapewniła w TVN24 prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Jej zdaniem, jeśli ktoś sprawdza się, jako pełniący obowiązki, to powinien dostać stanowisko w drodze konkursu. Zarzut o rozpisywaniu konkursów pod osoby, które na poszczególnych stanowiskach w ratuszu są pełniącymi obowiązki, wysunęła pod adresem prezydent stolicy "Gazeta Wyborcza".

"Nie ma w tym żadnej sprawy" - zapewniała prezydent stolicy. "Również za granicą konkursy wygrywają w większości ci, którzy pracują już w danej instytucji. Znają ją i sposób pracy w niej" - podkreśliła.

Zdaniem Hanny Gronkiewicz-Waltz, należy zmienić przepisy, w taki sposób, by osoby pełniące obowiązki nie musiały brać udziały w konkursie. Pod warunkiem jednak, że wcześniej sprawdziły się na stanowisku. Bo prezydent stolicy powinien mieć prawo dobierać sobie współpracowników.

Stołeczny ratusz ogłosił 10 nowych konkursów na kierownicze stanowiska. Nie cieszą się powodzeniem: zainteresowani zorientowali się, że znów wygrają je zaufani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz - pisze "Gazeta Wyborcza".

Prezydent stolicy uważa, że "Gazeta Wyborcza" została wprowadzona w sprawie konkursów w błąd. "Najprawdopodobniej przez pana Karola Karskiego, który, gdy był radnym stolicy, bardzo dbał, by jego siostra szybko awansowała w ratuszu. To właśnie za czasów Lecha Kaczyńskiego, który był prezydentem stolicy, w urzędzie panował nepotyzm" - stwierdziła Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Zapewnienia pani prezydent nie uspokajają pracowników ratusza. "Moi znajomi i świetni fachowcy wycofują papiery z konkursów. Mówią zgodnie: nie ma co na to tracić czasu. Ja też już w żadnym nie wystartuję, mam dość tego cyrku" - mówi "GW" jeden ze startujących w konkursie na stanowisko ds. promocyjnych w ratuszu.

Gazeta przypomina o opisanej przez nią dwa tygodnie temu sprawie konkursów na stanowiska w biurze promocji i gabinecie prezydent stolicy, Hanny Gronkiewicz-Waltz. Choć o pracę ubiegało się kilkanaście osób na jedno stanowisko, konkursy wygrali tylko ludzie związani z urzędującą prezydent.

"Każdy nowy konkurs to powód do kpin. Nikt z nas nie traktuje ich poważnie. I tak wiadomo, że wygra <najlepszy>, czyli zaufany pani prezydent - relacjonuje jedna z urzędniczek warszawskiego ratusza.

Według informacji "Wyborczej", kadrowcy prezydent Warszawy sformułowali wymagania wobec przyszłych pracowników tak, by spełniali je pracujący w ratuszu urzędnicy, zatrudnieni dotąd tymczasowo.

Np. kandydat na zastępcę dyrektora biura sportu musiał mieć co najmniej czteroletnie doświadczenie w administracji samorządowej, minimum trzyletni staż na samodzielnym stanowisku dotyczącym "problematyki sportu w Warszawie", znać język angielski lub rosyjski.

W konkursie na dyrektora wydziału drogownictwa wymagano już pięcioletniego stażu w administracji i kierowaniu dużymi zespołami pracowniczymi, znajomości języka angielskiego (poziomu nie określono), znajomości problemów ustroju Warszawy. Te kryteria spełnia Mieczysław Reksnis, dotychczasowy p.o. szefa dyrektora drogownictwa. Przeszedł wstępne sito. Jest murowanym faworytem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj