Dziennik Gazeta Prawana logo

Wzrost składki nie pójdzie na pensje dla lekarzy

21 marca 2008, 01:38
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Nie jest tak, że rząd odpowiada tylko na oczekiwania lekarzy. Odpowiedź jest więc skierowana do wszystkich. I nie jest elementem przetargowym w strajkach. Ona ma służyć poprawie jakości leczenia" - mówi DZIENNIKOWI Michał Boni.


Po pierwsze współpłacenie nie przyniesie znaczących pieniędzy, po drugie nie zmniejszy popytu na usługi medyczne, po trzecie będzie uciążliwe dla pacjentów. Pokazały to doświadczenia Czechów i Węgrów. Dlatego rząd tego nie wprowadzi. Natomiast chce, by dodatkowe finansowanie służby zdrowia pochodziło z dodatkowych ubezpieczeń. Nad tym zgodnie z rekomendacjami białego szczytu pracujemy dalej.


Nie ugiął się. Proszę nie traktować prób szukania rozwiązań jako sytuacji, w której jeden wygrywa, a drugi przegrywa. Bo to jest - przepraszam - myślenie prawie że marksistowskie, jeśli chodzi o rozumienie konfliktów. Nie jest tak, że rząd odpowiada tylko na oczekiwania lekarzy. Oczekiwanie wzrostu nakładów było wyrażane przez wszystkich: lekarzy, pielęgniarki, pacjentów. Odpowiedź jest więc skierowana do wszystkich. I nie jest elementem przetargowym w strajkach. Ona ma służyć poprawie jakości leczenia.


Takie jest założenie. Jeśli chodzi o wynagrodzenia dla lekarzy, to muszą one opierać się na zasadach rynkowych.


Mówimy o zmianach w systemie, które mają spowodować, że usługi dla pacjentów, efektywność, wykorzystanie czasu pracy i urządzeń w szpitalach, że to wszystko będzie sprawniej funkcjonowało. Wtedy pacjent będzie miał lepiej. Ten, który wykonuje pracę, też, ale on jest jednym z elementów.


Mamy ustalenia białego szczytu, nad nimi zaczyna się praca w Sejmie. Po świętach odbędzie się czytanie ustaw. Tak jest na całym świecie.


Zwiększenie finansowania pomoże, ale nie załatwi sprawy. Dlatego chcemy wprowadzić ubezpieczenia dodatkowe. Poza tym w przyszłym roku budżet NFZ będzie większy o 4 - 5 miliardów złotych. Już dziś w systemie krąży 15 - 20 miliardów złotych. ze środków prywatnych, co oznacza, że na służbę zdrowia wydajemy tak naprawdę 6,5 procent PKB.


Napięcia i konflikty były i będą zawsze, a dialog jest potrzebny by wypracować rozsądne rozwiązania.


Dr Bukiel jest zwolennikiem reform. Jest za dodatkowymi ubezpieczeniami, nowoczesnym systemem zarządzania szpitalami jako spółkami prawa handlowego. I tu się spotykamy. To, że jednocześnie jako lider walczy o podwyżki, to jego rola i prawo. Ja mówię, że te rozwiązania systemowe i wzrost nakładów, muszą służyć pacjentowi, a jeśli przy okazji poprawią się wynagrodzenia, to dobrze.

*Michał Boni jest szefem zespołu doradców strategicznych premiera

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj