Po pierwsze współpłacenie nie przyniesie znaczących pieniędzy, po drugie nie zmniejszy popytu na usługi medyczne, po trzecie będzie uciążliwe dla pacjentów. Pokazały
to doświadczenia Czechów i Węgrów. Dlatego rząd tego nie wprowadzi. Natomiast chce, by dodatkowe finansowanie służby zdrowia pochodziło z dodatkowych ubezpieczeń. Nad tym zgodnie z
rekomendacjami białego szczytu pracujemy dalej.
Nie ugiął się. Proszę nie traktować prób szukania rozwiązań jako sytuacji, w której jeden wygrywa, a drugi przegrywa. Bo to jest - przepraszam - myślenie prawie że marksistowskie, jeśli
chodzi o rozumienie konfliktów. Nie jest tak, że rząd odpowiada tylko na oczekiwania lekarzy. Oczekiwanie wzrostu nakładów było wyrażane przez wszystkich: lekarzy, pielęgniarki, pacjentów.
Odpowiedź jest więc skierowana do wszystkich. I nie jest elementem przetargowym w strajkach. Ona ma służyć poprawie jakości leczenia.
Takie jest założenie. Jeśli chodzi o wynagrodzenia dla lekarzy, to muszą one opierać się na zasadach rynkowych.
Mówimy o zmianach w systemie, które mają spowodować, że usługi dla pacjentów, efektywność, wykorzystanie czasu pracy i urządzeń w szpitalach, że to wszystko będzie sprawniej
funkcjonowało. Wtedy pacjent będzie miał lepiej. Ten, który wykonuje pracę, też, ale on jest jednym z elementów.
Mamy ustalenia białego szczytu, nad nimi zaczyna się praca w Sejmie. Po świętach odbędzie się czytanie ustaw. Tak jest na całym świecie.
Zwiększenie finansowania pomoże, ale nie załatwi sprawy. Dlatego chcemy wprowadzić ubezpieczenia dodatkowe. Poza tym w przyszłym roku budżet NFZ będzie większy o 4 - 5 miliardów złotych.
Już dziś w systemie krąży 15 - 20 miliardów złotych. ze środków prywatnych, co oznacza, że na służbę zdrowia wydajemy tak naprawdę 6,5 procent PKB.
Napięcia i konflikty były i będą zawsze, a dialog jest potrzebny by wypracować rozsądne rozwiązania.
Dr Bukiel jest zwolennikiem reform. Jest za dodatkowymi ubezpieczeniami, nowoczesnym systemem zarządzania szpitalami jako spółkami prawa handlowego. I tu się spotykamy. To, że jednocześnie jako
lider walczy o podwyżki, to jego rola i prawo. Ja mówię, że te rozwiązania systemowe i wzrost nakładów, muszą służyć pacjentowi, a jeśli przy okazji poprawią się wynagrodzenia, to
dobrze.
*Michał Boni jest szefem zespołu doradców strategicznych premiera