Dziennik Gazeta Prawana logo

Prezydent: Ziobro nie jest moją nadzieją

25 kwietnia 2008, 08:47
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Prezydent: Ziobro nie jest moją nadzieją
Inne
Zbigniew Ziobro nie jest największą nadzieją polityczną prezydenta, a Jarosław Kaczyński byłby dla Polski najlepszym premierem - stwierdził w "Kontrwywiadzie RMF FM" Lech Kaczyński. Zapowiedział też weto w sprawie ustawy medialnej. "W tej sytuacji nie ma innego wyjścia" - oznajmił kategorycznie prezydent.

Prezydent, zapytany o Zbigniewa Ziobro, przyznał, że nie uważa go za największą nadzieję PiS. "Mogę powiedzieć, że jest to człowiek na pewno zdolny, ale ma jeszcze czas" - powiedział prezydent. Zaznaczył jednak, że nie jest już członkiem tej partii i trudno wypowiadać mu się na jej temat.

"Czy jest tak pańskim zdaniem, że on już przebiera nogami i szykuje się do zastąpienia pana albo brata?" - pytał dziennikarz radia RMF FM. "To nie jest dobry przedmiot rozmowy, ponieważ mogę powiedzieć, że zapewnia mnie, że nie" - odpowiedział Lech Kaczyński.

Prezydent mówił też o ustawie medialnej. "Rząd miałby mianować szefa telewizji publicznej. I to jest odpolitycznienie?" - ironizował prezydent w radiu RMF. Jego zdaniem zaproponowana przez PO ustawa medialna nie będzie służyła niezależności mediów publicznych.

Dlatego prezydent nie pozostawia w tej sprawie wątpliwości i zapowiada weto. "Można pokazywać czarną ścianę i mówić, że jest biała" - tak skomentował założenia projektu ustawy Lech Kaczyński.

Zapytany o konflikt z premierem Donaldem Tuskiem w sprawie obsady ambasad, prezydent przypomniał: "To prezydent, według konstytucji, mianuje ambasadorów". Zaraz jednak dodał, że bez podpisu premiera on również nie może tego uczynić.

Dlatego przy wyborze ambasadorów konieczna jest zgoda obu stron. A brakuje jej - jak zauważa prezydent - tylko w przypadku kandydata na ambasadora Słowacji, Andrzeja Krawczyka. Dlaczego? "Andrzej Krawczyk nie poinformował mnie o istotnych fragmentach swojego życia" - tłumaczył prezydent. "Andrzej Krawczyk nie był agentem. Chodzi o to, że dałem mu swoją szansę licząc, że druga strona wykaże pełną lojalność" - dodał.

Pytany o Jacka Kurskiego prezydent powtórzył, że nie do końca był zadowolony z pamiętnej reżyserii jego orędzia. Stwierdził, że Kurski powinien się poważnie zastanowić nad swoim postępowaniem. "Jednak nie mam żalu, ja się tak łatwo nie obrażam" - zapewnił.

"Czy pana zdaniem Jarosław Kaczyński byłby lepszym premierem?" - pytał na koniec dziennikarz RMF. "A czy jest pan w stanie mnie podejrzewać o coś innego?" - odpowiedział Lech Kaczyński.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj