W bastionie Polonii za oceanem, w Chicago, PiS otworzy biuro. Partia chce w ten sposób wzmocnić pozycję wśród amerykańskiej Polonii i zawalczyć o głosy przed wyborami prezydenckimi w 2010 roku - pisze "Rzeczpospolita". Ale USA to dopiero początek ekspansji Jarosława Kaczyńskiego na Zachód.
"Chcemy pokazać, że rządy PO są szkodliwe dla Polaków, nie realizują obiecanego programu, lecz jedynie sprawny PR podporządkowany aspiracjom prezydenckim Donalda Tuska" - mówi "Rzeczpospolitej" Joachim Brudziński z PiS.
W USA mieszka kilkaset tysięcy Polaków uprawnionych do głosowania. W poprzednich wyborach prezydenckich ówczesny kandydat PiS na prezydenta Lech Kaczyński bardzo dużą przewagą głosów pokonał tu lidera PO Donalda Tuska. W Chicago Kaczyński dostał 75 procent głosów, a Tusk jedynie 19 procent.
Ameryka to początek ekspansji PiS na Zachód. W dalszej kolejności mają być: Anglia, Irlandia, Szkocja. To miejsca pobytu młodej polskiej emigracji, uważanej dotąd za elektorat PO.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|