Ardanowski wraz z wiceministrami zbierał w środę w Witkowie truskawki, pomagając w gospodarstwie Marcina Jasińskiego.

Reklama

Przyjechałem tutaj po to, żeby jeszcze raz wytłumaczyć, na czym polega mój apel do społeczeństwa, ludzi wykonujących różne zawody, żeby, jeżeli dysponują czasem oraz chęcią, starali się pomóc rolnikom przy zbiorach. Epidemia koronawirusa sprawiła, że drastycznie spadła liczba obcokrajowców, którzy chcą przyjechać do Polski na prace sezonowe, pomimo wielu ułatwień, które wprowadziliśmy. Pracowników — głównie z Ukrainy — jest mniej, ale to problem nie tylko polski, bo boryka się z nim także m.in. Francja - podkreślił Ardanowski w Witkowie.

Wskazał, że maszyny nie są w stanie na tym etapie rozwoju technologicznego rolnictwa zastąpić pracy ludzi przy zbiorze m.in. owoców miękkich. Dodał, że wielu rolników ma wobec tego faktu problem ze sprzątnięciem tego, co wyrosło na polach.

W wielu krajach Europy Zachodniej — ważniejsi ode mnie — premierzy i głowy państw, występują z apelami o pomoc rolnikom. Dlatego zrobiłem to także wspólnie z minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marleną Maląg. Nasz apel dotyczy Polaków, którzy mają trochę czasu — czy to z powodu urlopu, czy wakacji. Zachęcamy, aby poświęcili czasami parę godzin, czasami parę dni, na pomoc rolnikom - powiedział szef resortu rolnictwa.

Zdaniem Ardanowskiego taki apel nie jest niczym złym, bo każdy decyduje sam o swoim czasie i jego chęci muszą współgrać z potrzebami społecznymi, a także jest to możliwość dorobienia i pobytu na świeżym powietrzu.

Minister rolnictwa stwierdził, że pomagając rolnikom, możemy okazać solidaryzm społeczny.