Witold Tumanowicz z Konfederacji zwracał uwagę na konferencji prasowej na odwołanie przez szefa MEN Dariusza Piontkowskiego łódzkiego kuratora oświaty Grzegorza Wierzchowskiego.
- - mówił Tumanowicz.
Jego zdaniem ta sprawa "to jest przykład hipokryzji PiS względem Lewicy i względem ideologii LGBT". - - zaznaczył.
Dodał, że odwołanie pod naciskiem Lewicy kuratora oświaty "to kolejny przykład na nieformalną koalicję PiS z Lewicą".
Marek Szewczyk z Ruchu Narodowego zwracał uwagę, że "nie ma korelacji między tym, co PiS mówi, a tym, co faktycznie robi". Przekonywał, że gdyby nie sprzeciw rodziców, "mielibyśmy festiwal tęczowej propagandy również w szkołach podstawowych".
Dodawał, że także w emitowanych w TVP serialach pary homoseksualne przedstawiane są w "ultrapozytywnym świetle". Podkreślał, że za rządów PiS było najwięcej Parad Równości w historii Polski i były one największe.
Z kolei prawnik Konfederacji Witold Stoch przypomniał, że rząd nie wypowiedział też ostatecznie Konwencji Stambulskiej, tylko premier skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego.
Łódzki kurator oświaty Grzegorz Wierzchowski został odwołany przez ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego na wniosek wojewody łódzkiego Tobiasza Bocheńskiego. Wniosek o odwołanie Wierzchowskiego skierował do szefa MEN również poseł Lewicy Tomasz Trela. Miała być to reakcja na wypowiedzi kuratora w TV Trwam z czwartku. - – powiedział wówczas Wierzchowski. Wojewoda zapewnił, że decyzja o odwołaniu kuratora nie miała żadnego związku z jego wypowiedziami na antenie TV Trwam, a jego wniosek o odwołanie go miał miejsce wcześniej niż wskazane wypowiedzi Wierzchowskiego