Od 9 sierpnia trwają protesty Białorusinów, którzy uważają, że wybory prezydenckie zostały sfałszowane. Kandydatka na prezydenta Białorusi Swiatłana Cichanouska przebywa na Litwie. Do wyjazdu została najprawdopodobniej nakłoniona przez białoruskie władze.

Reklama

Zryw białoruski poruszył te wszystkie struny, które są w nas. Mówię o tych wszystkich, którzy przeżywali w Polsce przygody z wolnością, oporem, uczestniczyli w zbiorowym uniesieniu. Nie wstydzę się bycia w takich chwilach bardzo uczuciowym. Ani łez, kiedy widzę tych pięknych ludzi i tak poruszające sytuacje. Niesamowite jest to, jak kreatywni są Białorusini - powiedział w środowym wywiadzie dla Onetu przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej.

Jak mówił, "po prostu chce się znowu wolności, jak się ich widzi". Oni próbują zbudować dzisiaj wolność w Mińsku, w Grodnie, w Mohylewie, we wszystkich miejscach w Białorusi, ale tak naprawdę oni odbudowują – i tak było w czasie Majdanu w Ukrainie – tę nadwątloną wiarę w sens walki o więcej wolność i demokracji - powiedział Tusk.

Podkreślił, że przepełnia go "nie tylko wzruszenie tymi scenami, ale też prawdziwa wdzięczność, że jesteśmy dziś świadkami tego, co sami trochę utraciliśmy". Teraz, gdy mamy rocznicę Solidarności w Polsce i staramy się odgrzebać z pamięci tamten czas publicznego szczęścia, w jakim byliśmy wszyscy zanurzeni, to nam przychodzi z wielkim trudem. A ten prawdziwy powiew wolności i świeżości przyszedł z Białorusi, co jest też niespodzianką. Oni oprócz tego, że walczą o swoje, dają nam wszystkim wielki prezent - mówił.

Zdaniem Tuska, zryw na Białorusi jest ważnym przesłaniem do wszystkich narodów europejskich. Nie bądźcie obojętni, bo jeśli jesteście obojętni na to, co się dzisiaj dzieje w Mińsku, to tylko potwierdzacie, że jesteście też obojętni na ten niepokojący proces utraty wolności i naruszenia fundamentów demokracji w samym centrum Europy. I nie mówię tylko o naszych polskich troskach, ale o wymiarze europejskim, a nawet globalnym - oświadczył polityk.

Według byłego premiera, Europę, jej różne instytucje i fundacje stać na to, żeby dać tyle pieniędzy, ile białoruscy demokraci są w stanie wykorzystać. Zaznaczył, że musi to oczywiście być przeprowadzone w sposób, który jest dla nich do zaakceptowania. Bo jak wiemy, to też może wiązać się z pewnym ryzykiem - dodał.

Myśmy jako Polska i jako UE przed laty też inwestowali w demokrację na Białorusi i taka pomoc finansowa od Zachodu czasami stwarzała kłopoty tym, którzy ją przyjmowali. Musimy o tym pamiętać. Ale ja zrobię wszystko, żeby kwoty nie stanowiły żadnego problemu. Trzeba znaleźć tylko dobre polityczne i logistyczne rozwiązania. Nie jestem upoważniony, żeby dawać gwarancję UE, ale jestem właściwie pewien, że zorganizujemy tyle środków, ile będzie potrzeba dla wsparcia opozycyjnego ruchu na Białorusi - zadeklarował Tusk.

Pytany, czy Białoruś nakłada na Polskę i UE coś w rodzaju moralnego zobowiązania i czy będziemy w stanie to wypełnić, zaznaczył, że rozróżniłby dwa plany polityczne. Pierwszy to jest ten nasz plan polski. Stało się coś złego w ostatnich latach, jeśli chodzi o polską politykę wschodnią. Nie jest to jakiś spektakularny dramat, jakiś wielki zwrot, o którym można by napisać błyskotliwy felieton polityczny i wypunktować wszystkie słabości czy niepokojący skręt. To jest raczej proces gnilny, zanik pozytywnej aktywności - mówił.

Według Tuska, Polska przez ostatnie lata straciła renomę państwa i społeczeństwa, które czuje, rozumie, chce i potrafi pomóc, ma na to pomysły. Pamiętamy pozytywną rolę i tutaj – co było takie budujące – polityków ze wszystkich politycznych obozów. Byli w tym prezydenci (Aleksander) Kwaśniewski i (Lech) Kaczyński, właściwie wszystkie partie polityczne i cała opinia publiczna w Polsce. Polityka wschodnia w sposób spontaniczny była bardzo zsynchronizowana i aktywnie prowadzona - kontynuował.

I dzisiaj bardzo brakuje Polski, nie ze względu na nasze ambicje, tylko myśmy dawali jakąś rękojmię i poczucie, że poważny partner europejski z samego politycznego środka UE jest na co dzień nieustannie zaangażowany w kwestie naszych wschodnich sąsiadów. Tak się narodziła idea Partnerstwa Wschodniego, tak narodziły się praktyczne aspiracje, później plany, a następnie realizacja europejskiej drogi dla tych państw - powiedział Tusk.

Pytany, co zrobiłby dla Białorusi, gdyby był na miejscu PiS, odparł: Jeśli pan mnie pyta o to, co polski rząd mógłby zrobić dzisiaj, to moja odpowiedź, która może nie jest efektowna, ale jest prawdziwa, jest taka, że dziś rząd Polski może stosunkowo niewiele zrobić, żeby wpłynąć na całą UE w sprawie białoruskiej, bo stracił mandat orędownika spraw wschodnich w UE.