– powiedział Kosiniak-Kamysz w czwartek podczas drugiego czytania projektu, do którego zgłosił poprawki.
Według prezesa PSL "tą ustawą polski rząd i PiS wprowadzają embargo na polskie rolnictwo", a wejście ustawy w życie będzie oznaczało likwidację hodowli drobiu na potrzeby uboju dokonywanego według reguł religijnych.
– zwracał się do rządzących.
Według niego projekt to "upokorzenie polskiego rolnika i akt kapitulacji" PiS, które wygrało wybory na wsi. – mówił Kosiniak-Kamysz, przestrzegając PiS, że pamięć o tej ustawie będzie na wsi "bardzo długa".
Zarzucił autorom projektu arogancję. – apelował.
Wyraził przekonanie, że projekt to także "sygnał od prezesa (PiS Jarosława) Kaczyńskiego dla koalicjantów w Zjednoczonej Prawnicy", że jeśli zechce, przegłosuje ustawę także z poparciem Lewicy.
Według prezesa PSL zaprzestanie hodowli zwierząt na futra karmionych odpadami z hodowli innych zwierząt, i związana z tym konieczność unieszkodliwienia tych odpadów, oznaczałaby upadek wielu gospodarstw obciążonych opłatami za ten proces.
Zdaniem Kosiniak-Kamysza w warunkach szerzących się ASF i ptasiej grypy dopuszczenie społecznych inspekcji w gospodarstwach stałoby się nowym wektorem chorób zakaźnych u zwierząt.
Zarzucił autorom projektu, że oznacza on likwidację branży, co w czasie koronakryzysu jest głupotą. – mówił.
Zadeklarował, że "gdyby ta ustawa nie była miszmaszem wszystkich możliwych elementów", jego klub zagłosowałby za zakazem trzymania zwierząt na użytek pokazów cyrkowych, tymczasem przy obecnym projekcie chodzi o "połączenie gospodarki, historii i tradycji".
Wyraził zastrzeżenia do trybu procedowania projektu i nadzieję, że w Senacie prace nad nią będą prowadzone z wykorzystaniem 30-dniowego terminu, a wysłuchanie publiczne pozwoli organizacjom rolniczym przedstawić ich racje.
Aktem głupoty i embargiem na polskie rolnictwo nazwał Władysław Kosiniak-Kamysz (KP-PSL-Kukiz‘15) projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Według niego forsowanie projektu przy poparciu KO i Lewicy to sygnał dla koalicjantów PiS.
Jego klubowy kolega Andrzej Grzyb zwracał uwagę na skutki finansowe wygaszenia hodowli niektórych zwierząt dla farm mlecznych. - mówił Grzyb.