Julia Pitera była pytana czy nadal jest PO.

Reklama

Jestem długodystansowcem, przywiązałam się do Platformy, a do tego dobrze orientuję się w polityce - powiedziała w rozmowie z "Wprost".

Odejdę, gdy uznam to za stosowne. Nie dam się wyrzucić - dodała.

Pitera o sytuacji w PO

Od dawna nie jestem optymistką co do sytuacji w PO. Od pewnego momentu naprawdę się zaniepokoiłam, że idzie to w marnym kierunku - oceniła Pitera.

Pierwszym symptomem był spór o Trybunał Konstytucyjny. Było jasne, że PiS zacznie od rozwalania Trybunału. I gdy PO na końcu kadencji chciała zmienić zasady wyboru sędziów do TK, powinna wiedzieć, że będzie to argument dla destrukcyjnych planów PiS na wiele lat. Prawo robione pod siebie zawsze wraca rykoszetem - tłumaczyła.

Po drugie, irytowało mnie, że politycy PO zaraz po wygranych przez PiS wyborach, zaczęli przepraszać za czas swoich rządów. Jak PiS zaproponował 500 plus, u nas obiecywano więcej - dodała.

Nie 500 tylko 600 plus na dziecko i to na każde dziecko. Jakby zapomniano choćby o rocznych płatnych urlopach macierzyńskich czy przedszkolach za złotówkę. I o wyprowadzeniu Polski z globalnego kryzysu bez specjalnych strat, dzięki czemu PiS miało na 500 plus. A do tego ta polityka PO przepraszania po wyborach była poprzedzona skandaliczną przedwyborczą kampanią PiS „Polska w ruinie”. Niepojęte - mówiła Pitera.

Budka powinien poddać się pod osąd kolegów. Od gniewu ludzi nie uciekniemy - powiedziała.