Tak.
Jest to projekt, w ramach którego można dojść do porozumienia. Przy poprzedniej ustawie medialnej Sojusz postawił dwa warunki: uniezależnienie finansowania mediów publicznych od rządu i
licencji programowych. Platforma ma alergię na słowo "abonament". Dobrze. Nazywajmy to, jak chcemy, ale ważne jest, żeby uniezależnić finansowanie od władzy. Z tego, co
słyszę, Platforma jest w stanie ten postulat spełnić. A drugi punkt o licencjach programowych, czyli rozliczania mediów publicznych z pieniędzy, które one dostają, jest godny poparcia.
Myślę więc, że jest bliżej niż dalej.
Platforma ma ryzykowny pomysł całkowitej wymiany składu KRRiT. Jest orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego na ten temat dotyczące PiS-owskiego skoku na media. Trybunał wypowiedział się, że
to było bezprawne. Powielanie tej metody wydaje się co najmniej ryzykowne.
Tak. To jest bezpieczniejsze pod względem prawnym i bardziej uczciwe. To nie chodzi o to, by teraz, zacytuję pewnego zawodowego dyplomatę, wyrżnąć watahę do końca.
Zdarzyło mi się być w jednej radzie z Markiem Jurkiem, którego uważam za większego fundamentalistę niż całe LPR razem wzięte. No i jakoś się nie pozabijaliśmy.
Jeszcze nie wiemy, jaka będzie reakcja PO na te warunki. Poczekajmy do przyszłego tygodnia.
To znaczy, że woli jak jest gorzej niż lepiej. Że chce doczekać do sytuacji, w której te media opanowane przez LPR uduszą się pod własnym ciężarem.
Na pewno im mniej PiS, tym lepiej. Pierwsze decyzje tego zarządu są rozsądne. Wiem, że wszyscy się wystraszyli pana Farfała, ale nie słyszałem, żeby Hanna Lis, która znów zaczęła
prowadzić "Wiadomości", zapisała się do Młodzieży Wszechpolskiej.
To jest rozwiązanie przejściowe. Za chwilę przyjdzie moment wymiany rad nadzorczych, ustawy medialnej, o której rozmawiamy. Nie znam pana Farfała, znam pana Rudomino. To poukładany, sprawny
facet. Ale nie wiem, czy on sobie poradzi w tej trudnej sytuacji.
Niewiele.
Niech pani nie żartuje. On ma swoje lata i swój rozum. Wiedział, w co się pcha.
, były prezes zarządu TVP