Oczywiście, że jest i ja taką szansę daję, zapraszając wszystkich na mszę. 4 czerwca o godz. 12 na placu pod pomnikiem Poległych Stoczniowców będzie jej
przewodniczył prymas Polski kard. Józef Glemp, a ja wygłoszę homilię.
>>>Czy przesunąć mszę specjalnie dla Tuska?
Nas nie interesują żadne programy, bo ich nie znamy, ani w Gdańsku, ani w Krakowie, a modlić się możemy zawsze. Obchody trzeba zacząć od mszy, od dziękczynienia Panu Bogu za odzyskaną
wolność. Takie jest oczekiwanie ludu Bożego, a mówiąc językiem świeckim – społeczeństwa obywatelskiego. Ja wyszedłem naprzeciw temu oczekiwaniu.
I będzie jednoczyła. Msza jest dziękczynieniem Bogu za odzyskaną wolność i nie dopatrujmy się tutaj jakichś politycznych podtekstów, bo ich nie ma. Ja wszystkich programów nie znam, bo do
komitetu organizacyjnego nie należę. Na mszę zapraszam wszystkich ludzi dobrej woli. Jakiś specjalnych zaproszeń do poszczególnych osób nie będziemy rozsyłać, nie robimy podziału na
VIP-ów i na proletariat.
Ponieważ nikt o tych obchodach nie rozmawiał ze stoczniowcami, z „Solidarnością” czy ze światem nauki i kultury. Także Kościół został pominięty, niczego z nami nie
konsultowano, nie dostaliśmy nawet zaproszeń. O obchodach wiedziałem tyle, ile przeczytałem w „Dzienniku Bałtyckim”. Na pomniku Ofiar Grudnia 1970 wypisane są słowa psalmu:
„Pan da siłę swojemu ludowi, Pan da ludowi błogosławieństwo pokoju”, i o ten pokój trzeba się modlić, i dziękować Bogu za wolność. Wydaje się, że organizatorzy
obchodów o tym dziękczynieniu zapomnieli.
*abp Sławoj Leszek Głódź, metropolita gdański