Marcin Graczyk: Czy Paweł Piskorski i reaktywowane Stronnictwo Demokratyczne może odnieść polityczny sukces i wedrzeć się na polska scenę polityczną?
Paweł Śpiewak*: Pewnie, że może, choć sukcesem dla tej partii będzie już przejście 5-proc. progu wyborczego.

Reklama

A zrobi to?
Zapewne tak.

Dlaczego?
Są trzy powody. Po pierwsze, jeśli jeszcze nie wszyscy, to już większość z nas niedługo będzie zmęczona tym sztucznym wywoływaniem konfliktów między PiS a PO. Specjalnie mówię "sztuczne", bo śmiało można powiedzieć, że obie partie się żywią kłótniami i urazami. Przykładem konfliktu, który jest kompletnie pusty, może być sprawa obchodów 4 czerwca. To rodzaj polityki, który jest meczący dla wyborców, i to już tworzy miejsce właśnie dla innych ugrupowań. Wyborcy mogą potrzebować polityki poważnej, w której chodzi o sprawy, a nie o to, by sobie pohulać i poboksować przeciwnika. Nie wiem, czy SD będzie potrafiło wykorzystać sytuację, ale na pewno ma taką szansę. Poza tym brakuje nam partii, która nie mieli tej jałowej prawicowej, przykościelnej retoryki i nie boi się haseł liberalno-socjalnych.

Czyli szansą Stronnictwa jest stanie się Platformą bis, trochę bardziej liberalną i mniej kłócącą się z przeciwnikami politycznymi?
SD jest budowane podobnie jak PO, ale nie bojąc się dokonywać mocnych i jednoznacznych deklaracji, jak choćby w kwestii zapłodnienia in vitro czy obrony mediów publicznych, może zaistnieć jako alternatywa dla obecnych partii.

>>>Partia Piskorskiego grubo poniżej progu

Ale czy wyborcy nie potraktują wtedy Stronnictwa jako podróbki partii Tuska i nie zostaną przy Platformie?
Tego nie wiemy. W Polsce jednak wyborcy nigdy nie dawali tej samej partii drugiej szansy. I dlatego bardziej bym się ciekawił tym, co myślą wyborcy, a nie tylko tym, czy SD wniesie nową jakość do polityki. Być może część wyborców będzie kierować się przekonaniem: być może oni nie są lepsi albo na pewno inni. Poza tym wszystkie polskie rządy zużywały się mniej więcej w połowie swojej kadencji. Mogę domniemywać, że to fatum wisi również nad obecną koalicją.

Od kilku lat mamy w miarę stabilnie ukształtowaną scenę polityczną. Nikomu nie udaje się przebić do tej czwórki zasiadającej obecnie w parlamencie. Dlaczego w przypadku Piskorskiego miałoby być inaczej?
On po prostu dobrze zna przeciwnika. Był w środku, zna więc jego słabości. Może okazać się sprytniejszy. Po za tym Piskorski ma zdolność tworzenia środowiska. Ma różnych znajomych, z którymi się spotykał na różnych etapach swojej kariery i może to wykorzystać. Jest wiele osób, które chcą wrócić do politycznego mainstreamu – np. Olechowski. Po drugie SD jest jedyną partią pretendującą do wejścia na scenę, która będzie miała swoje pieniądze. A to może okazać się decydujące. Nie sposób uprawiać teraz polityki bez dużej dawki środków finansowych.

Piskorski tworzy środowisko nieoparte na jakiejś wspólnocie ideowej. Nie obawia się pan, że będzie to jakaś efemeryda, której wyborcy nie kupią?
Nie. PO jest dokładnie taką efemerydą. Bo trudno powiedzieć, jaki jest pogląd tej partii w podstawowych sprawach. Ta bezkształtność jest póki co nawet jej zaletą. Jednak Piskorski, tak przynajmniej bym mu doradzał, gdyby mnie niebacznie pytał o zdanie, powinien pójść w drugą stronę. Ich siłą może być posiadanie poglądów, nawet jeśli byłyby nieco wymyślone. Poza tym ta nowa formacja istnieje kilka miesięcy, więc chyba jeszcze szuka swojej platformy ideowej.

Z sondażu, który zamieściliśmy w piątek, mogą liczyć jedynie na dwa procent poparcia. To niewiele.
Rzeczywiście, poparcie jest bardzo skromne. Ale sondaże pokazują też co innego. Po pierwsze istnieje bardzo duża rozpoznawalność marki, co już się liczy. Po drugie te same badania pokazują, że potencjał formacji o liberalnym, ale zarazem mocno laickim, antyklerykalnym charakterze obliczany jest na 20 procent.

A kto ma większe szanse: SD jako całość w wyborach parlamentarnych czy Andrzej Olechowski jako ich kandydat w wyborach prezydenckich?
Olechowski pewnie będzie koniem pociągowym Stronnictwa. Jeżeli zdobędzie dwadzieścia parę procent, to znaczna część tych głosów przejdzie później na SD, dając im miejsce w parlamencie. Przed Piskorskim i jego kolegami jest jeszcze długa droga.

*Paweł Śpiewak – socjolog, były poseł PO