Dziennik Gazeta Prawana logo

Kwaśniewski wspomina spotkanie z Lechem Kaczyńskim. Padło niecenzuralne słowo

1 czerwca 2024, 19:05
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Aleksander Kwaśniewski
Kwaśniewski wspomina spotkanie z Lechem Kaczyńskim/Shutterstock
Były prezydent Aleksander Kwaśniewski w wywiadzie w sobotniej "GW" podsumowuje swoją działalność polityczną.  Opowiedział m.in. o tym, dlaczego nie zaangażował się w działalność w opozycji oraz o swoim spotkaniu z Lechem Kaczyńskim, podczas którego padło niecenzuralne słowo. Mówił także "o końcu ery optymizmu na świecie".

Aleksander Kwaśniewski był m.in. pytany o jego działalność w Socjalistycznym Związku Studentów Polskich. "Działałem w komisji kultury Stowarzyszenia Przyjaciół ONZ. Robiliśmy wiele wartościowych rzeczy" – powiedział "Gazecie Wyborczej". Jak dodał, "raz chcieliśmy nawet zrobić spotkanie z Kisielem [Stefanem Kisielewskim - prozaikiem, publicystą, kompozytorem, krytykiem muzycznym, posłem na Sejm PRL, krytycznym wobec systemu komunistycznego]. On był sceptyczny. Twierdził, że to się nie uda. I rzeczywiście – władze nam tego zabroniły". 

Przyznał, że nie rozważał zaangażowania się w działalność opozycji. "Ja zacząłem studia za wczesnego Gierka. Liberalizacja wydawała się możliwa. Ciągle mieliśmy nadzieję" – powiedział Kwaśniewski.

Kwaśniewski o końcu ery optymizmu na świecie

"Chcę się jeszcze wytłumaczyć z moich wyborów. Można je nazwać oportunizmem albo pragmatyzmem" - ocenił. "Jak spojrzę na całe swoje życie, to myślę jednak, że dość kreatywnie działałem i wykorzystałem swoją szansę, tak w latach 80., przy Okrągłym Stole, który był wielkim przełomem, jako lider lewicy itd." – wymienił b. prezydent.

Ocenił, że jego prezydentura w latach 1995–2005, przypadła na koniec ery optymizmu na świecie. "Wydawało się, że po upadku ZSRR możliwości są nieograniczone, że NATO i UE stoją przed nami otworem" - zaznaczył.

Spotkanie Kwaśniewskiego z Lechem Kaczyńskim

Wskazał, że Big Bang — czyli wielkie rozszerzenie UE w 2004 r. Według niego, to była ostatnia chwila na to. "Potem były już same nieszczęścia. Kryzys Lehman Brothers, kryzys migracyjny, pandemia i agresja rosyjska na Ukrainę. Wykorzystaliśmy ten czas. Była dobra emocja społeczna. Chciało się nam mieć i zabiegać o demokrację" - uznał.

Przypomniał swoje spotkanie z Lechem Kaczyńskim, kiedy przekazywał mu urząd prezydenta. "Poprosiłem go na rozmowę w cztery oczy, by powierzyć mu kilka poufnych spraw. Wtedy Leszek mówi: - Olek, ty miałeś takie szczęście, że wprowadziłeś nas do NATO, do Unii, jest Konstytucja. A co ja mam teraz robić? Co radzisz? Ja na to: - Trzeba tę nasza obecność w obu strukturach wzmacniać. Nie można tego spier…". 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj