Premier i ministrowie dostali kupony od dziennikarzy, na konferencji po posiedzeniu rządu. Chwilę wcześniej ogłosili przyjęcie projektu budżetu na 2010 rok. Usłyszeliśmy, że . Ale gdy tylko dostali kupony Dużego Lotka do rąk, zapomnieli o wiecznie niedofinansowanym budżecie.
"Co zrobię, jeśli wygram?" - zastanawiał się . "Oddam pieniądze żonie" - odparł.
>>>Zobacz, w co zainwestować 40 milionów
Minister finansów miał wobec tej rekordowej kumulacji inne plany. "Po długich i wyczerpujących rozmowach budżetowych " - powiedział . "Ale czyje dzieci?" - dociekał premier. "Polskie, do budżetu pani minister pracy Jolanty Fedak" - dorzucił szef resortu.
nie zapomniał oczywiście o swoich kolegach-strażakach. "Nie mam wyjścia. Wspomogę organizację pożytku publicznego straży pożarnej" - przyznał wicepremier i minister gospodarki.
>>>Chcesz wygrać miliony? Lepiej uważaj
Jeden kupon trafił też w ręce rzecznika rządu. Paweł Graś jednak wykazał się pesymizmem. - stwierdził chowając los Dużego Lotka.