Gdy Donald Trump podpisywał kartę Rady Pokoju w Davos obiektywy uchwyciły duży, ciemny siniak na jego lewej dłoni. Siniaki pojawiające się regularnie na dłoniach prezydenta Stanów Zjednoczonych już parę miesięcy temu wzbudziły komentarze medialne. Wtedy rzeczniczka prezydenta tłumaczyła, że to wynik częstych uścisków dłoni, które musi wymieniać Donald Trump podczas oficjalnych spotkań.

Trump uderzył się o stół?

"Podczas dzisiejszego wydarzenia Rady Pokoju w Davos prezydent Trump uderzył dłonią w róg stołu, przy którym podpisywał dokumenty, powodując siniaka" - powiedziała rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt w oświadczeniu dla telewizji CBS. Inny przedstawiciel administracji miał z kolei zwrócić uwagę na codzienne zażywanie przez Trumpa aspiryny w dawce większej, niż zalecanej, co również ma się przyczyniać do powstawania siniaków.

Reklama

Donald Trump boi się zakrzepów

Na początku stycznia Donald Trump w wywiadzie udzielonym dziennikowi "Wall Street Journal” powiedział coś więcej. „Mówią, że aspiryna rozrzedza krew, a ja nie chcę, żeby gęsta krew płynęła mi przez serce. Chcę ładnej, rzadkiej krwi przepływającej przez moje serce" - powiedział wówczas prezydent, przypisując często widoczne siniaki na dłoniach przyjmowaniu aspiryny. "Biorę większą dawkę, ale robię to od lat i tym, co to powoduje, są siniaki" - powiedział. Trump zmniejsza w pewien sposób ryzyko zakrzepów, ale zwiększa prawdopodobieństwo krwawień czy siniaków, a przyjmowana przez niego dawka aspiryny jest większa, niż zalecana.