Dziennik Gazeta Prawana logo

"Klejnot" Iranu na celowniku USA. Dlaczego Trump chce zająć wyspę Chark?

30 marca 2026, 15:59
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Donald Trump, Iran
"Klejnot" Iranu w celowniku USA. Dlaczego Trump chce zająć wyspę Chark?/ShutterStock
Prezydent USA Donald Trump rozważa zajęcie wyspy Chark, która jest najważniejszym hubem naftowym Iranu w Zatoce Perskiej. Przez tę wyspę przepływa aż 90 proc. irańskiego eksportu ropy naftowej. Eksperci, w tym dr Bartosz Bojarczyk z UMCS, ostrzegają, że choć taki ruch da Amerykanom ogromną przewagę negocjacyjną, może również sprowokować Iran do brutalnych ataków na cele ekonomiczne w Bahrajnie, Katarze czy Kuwejcie. Pentagon wysyła już tysiące żołnierzy na Bliski Wschód, a termin ultimatum Trumpa mija 6 kwietnia.

Wyspa Chark to niewielki obszar o wymiarach zaledwie 8 na 5 kilometrów, położony około 25 kilometrów od brzegów Iranu. Mimo małych rozmiarów, Trump nazywa ją "klejnotem w koronie". To tutaj znajduje się terminal, przez który przechodzi niemal cały irański eksport ropy.

Irańskie wybrzeże jest zbyt płytkie dla gigantycznych supertankowców. Dlatego rządy w Teheranie wybudowały podwodne rurociągi, które tłoczą ropę prosto na Chark. Zajęcie wyspy oznacza więc dla USA przejęcie kontroli nad portfelem Iranu. Bez Chark irańska gospodarka praktycznie przestaje istnieć.

Ultimatum Trumpa i ruchy Pentagonu

Prezydent Trump postawił sprawę jasno w wywiadzie dla "Financial Times". Dał Teheranowi czas do 6 kwietnia na zaakceptowanie porozumienia i zakończenie wojny. Jeśli Iran odrzuci te warunki, Amerykanie mogą uderzyć w instalacje energetyczne lub po prostu zająć wyspę.

Pentagon nie marnuje czasu. Na Bliski Wschód trafia właśnie 10 tysięcy żołnierzy przeszkolonych do zajmowania terenów lądowych. W regionie są już pierwsi marines. Choć oficjalnie mają oni zabezpieczać Cieśninę Ormuz, wielu ekspertów uważa, że ich prawdziwym celem jest właśnie desant na Chark.

Ostrzeżenia eksperta

Dr Bartosz Bojarczyk z UMCS ostrzega przed scenariuszem, w którym reżim traci wszystko. Jego zdaniem, Iran pozbawiony dochodów z ropy może zaatakować cele ekonomiczne swoich sąsiadów "bez opamiętania". W przeszłości Teheran pokazał już, do czego jest zdolny, atakując fabrykę aluminium w Bahrajnie, terminal gazu w Katarze, stację odsalania wody w Kuwejcie. Zajęcie wyspy mogłoby więc rozlać konflikt na całą Zatokę Perską, wciągając w wojnę kolejne państwa.

Czy zajęcie wyspy zakończy blokadę Cieśniny Ormuz?

Niektórzy eksperci, jak prof. Francis A. Galgano, uważają, że zdobycie Chark to jedyna droga do zwycięstwa. Dałoby to USA potężny "kij" w negocjacjach i zmusiło Iran do zaprzestania ataków na statki.

Jednak dr Bojarczyk studzi ten optymizm. Przypomina, że Iran kontroluje też inne mniejsze wyspy, takie jak Abumusa czy Tunby. Stamtąd irańskie szybkie łodzie i wyrzutnie rakiet nadal mogą paraliżować ruch tankowców w Cieśninie Ormuz, przez którą płynie 20 proc. światowej ropy. Sam Chark nie rozwiąże więc problemu bezpieczeństwa na morzu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj