Dziennik Gazeta Prawana logo

Na brytyjskiej scenie politycznej zachodzą przełomowe zmiany. "Niesłychane"

dzisiaj, 14:01
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
big ben
Na brytyjskiej scenie politycznej zachodzą przełomowe zmiany. "Niesłychane"/Shutterstock
Profesor politologii na uniwersytecie London School of Economics (LSE) Tony Travers. ocenił, że "na brytyjskiej scenie politycznej zachodzą przełomowe zmiany: system zdominowany od dawna przez dwie partie zmienia się w system wielopartyjny".

Brytyjska większościowa ordynacja wyborcza w okręgach jednomandatowych stworzyła system dwupartyjny. Najpierw, w XIX wieku i na początku XX wieku, byli konserwatyści i liberałowie, a następnie, tuż przed II wojną światową i po niej, Partia Pracy i Partia Konserwatywna – przypomniał politolog.

Jak podkreślił, w latach międzywojennych (1918-1939), gdy Partia Pracy stopniowo zajmowała miejsce Partii Liberalnej, na brytyjskiej scenie politycznej obecne były trzy ugrupowania. Drugi taki moment nastąpił, gdy w latach 80. pojawiła się brytyjska Partia Socjaldemokratyczna (SDP).

Apogeum podziału w Wielkiej Brytanii

Poza tymi dwoma okresami system brytyjski pozostawał dwupartyjny – zauważył, dodając, że apogeum tego podziału nastąpiło w latach 50., kiedy na Partię Konserwatywną i Partię Pracy przypadało łącznie 97 proc. głosów.

Poparcie dla tych dwóch ugrupowań zaczęło spadać w latach 70. i 90., gdy wyborcy zaczęli głosować na mniejsze partie, np. Liberalnych Demokratów i Zielonych, ale konserwatyści i laburzyści „dominowali na brytyjskiej scenie politycznej aż do wyborów (parlamentarnych) w 2024 roku” – ocenił Travers. Partia Pracy zdobyła w nich 34 proc. głosów, a Partia Konserwatywna - 23 proc., co dawało im łącznie już tylko 57 proc. głosów.

Obecnie sondaże pokazują, że w dobrym dniu te partie mogą liczyć na łącznie 30-35 proc. – zaznaczył politolog. Osłabienie tradycyjnych ugrupowań wzmocniło stosunkowo nowe partie skrajne: Reform UK na prawicy i Zielonych na lewicy. Na scenie politycznej są też centrowi Liberalni Demokraci.

System pięciopartyjny

Ostatecznie znaleźliśmy się w systemie pięciopartyjnym – zaznaczył i zwrócił uwagę, że jest to typ systemu, który funkcjonuje raczej np. w Holandii, gdzie obowiązuje ordynacja proporcjonalna. Ponadto w Walii i Szkocji powstały systemy sześciopartyjne, ponieważ działają tam także nacjonalistyczne Plaid Cymru i Szkocka Partia Narodowa.

Zapytany o szybki wzrost poparcia dla Zielonych i ich lidera Zacka Polanskiego, ekspert odpowiedział, że Zielonych zaczęła popierać część zwolenników Partii Pracy, a zwłaszcza jej byłego lidera Jeremy’ego Corbyna. Ponadto w przekazie Zielonych wybrzmiewa kwestia Strefy Gazy i Palestyny, na co również zwracają uwagę wyborcy.

Mimo że Zieloni i Reform UK mają radykalnie odmienne poglądy, to ponieważ są na pozycjach skrajnych, potrzebują siebie nawzajem, aby zmobilizować swoich wyborców – powiedział, zaznaczając, że jest to wynik polaryzacji brytyjskiej polityki.

Szersza zmiana

Funkcjonowanie takich ugrupowań w brytyjskiej polityce świadczy, zdaniem Traversa, o szerszej zmianie. Radykalne ruchy społeczne istniały i uczestniczyły w debacie publicznej już wcześniej, ale aby zaangażować się w politykę głównego nurtu, musiały dotąd sprzymierzyć się z Partią Pracy bądź Partią Konserwatywną - zauważył.

Wśród powodów, które wpłynęły na osłabienie partii tradycyjnych, Travers wymienia kryzys finansowy z 2008 roku, który ograniczył wzrost gospodarczy m.in. w Wielkiej Brytanii oraz brexit, czyli wyjście kraju z Unii Europejskiej.

W brytyjskiej ordynacji wyborczej w wielu okręgach niektóre głosy miały bardzo małą wagę - powiedział. Jak zaznaczył, skłoniło to część wyborców do głosowania na znak protestu.

W przypadku referendum (w sprawie brexitu) wiele osób zagłosowało inaczej, niż można było się spodziewać, aby zwrócić na siebie uwagę. Są miejsca w regionie Midlands i na północy kraju, gdzie przez lata głosowano na Partię Pracy. W 2016 roku ci sami wyborcy zagłosowali za wyjściem z UE, a w 2019 oddali głos na Borisa Johnsona, by dokończył brexit. Niemniej w 2024 roku z powrotem zagłosowali na Partię Pracy, ponieważ konserwatyści doprowadzili do chaosu. W końcu w lokalnych wyborach w 2025 roku zagłosowali na Reform UK – opowiedział profesor. To pokazuje, że część wyborców głosujących tradycyjnie na laburzystów zerwało z tą zasadą, aby osiągnąć to, czego chcą – dodał.

Jego zdaniem zbliżające się wybory lokalne, które odbędą się 7 maja, przyniosą radykalną zmianę i wprowadzą Reform UK i Zielonych na dobre do lokalnej polityki, co pozwoli im zdobyć więcej zwolenników i rozbudować struktury.

Travers zwrócił uwagę, że Reform UK i Zieloni w swojej populistycznej narracji w większości tematów bynajmniej nie są radykalne. Jego zdaniem Wielka Brytania jest "państwem radykalnego centrum”, ale wyborcy chcą poeksperymentować i dlatego stawiają na te partie.

W ocenie politologa w najbliższych wyborach lokalnych Zieloni i Reform UK odniosą sukces, ale w różnych częściach kraju – Zieloni w dużych miastach, np. w Londynie, a Reform UK we władzach lokalnych tam, gdzie obecnie większość ma Partia Pracy, np. w hrabstwie West Yorkshire.

Jego zdaniem po objęciu władzy w lokalnych samorządach Zieloni będą postępować w sposób umiarkowany, tak jak wcześniej Reform UK. Dziennikarka, z którą rozmawiałem, powiedziała mi, że ludzie mówią, iż zagłosują na Zielonych albo Reform UK, ale bez przekonania, że to coś zmieni; chcą wysłać sygnał do Partii Konserwatywnej i Partii Pracy – powiedział.

Według rozmówcy dobry wynik Zielonych i Reform UK w wyborach lokalnych raczej nie przełoży się na rezultaty wyborów parlamentarnych, które powinny odbyć się w 2029 roku. Laburzyści i konserwatyści będą walczyć. Mają rozbudowane struktury i są bardzo doświadczeni w prowadzeniu kampanii – podkreślił. Jednak ta determinacja i świadomość wyborców, że „to poważne wybory”, nie oznaczają, że laburzyści i konserwatyści zdobędą zdecydowaną większość głosów.

Niesłychaną rzeczą byłoby, gdyby konserwatyści musieli wejść w koalicję z Reform UK, do czego może dojść na poziomie lokalnym - powiedział Travers. Nie można teraz wykluczyć, iż partie tradycyjne wejdą w koalicję z Reform UK i Zielonymi - dodał.

7 maja część Brytyjczyków pójdzie do urn wyborczych. W Anglii do obsadzenia jest 5 tys. mandatów w 136 samorządach lokalnych (to około jednej trzeciej wszystkich angielskich samorządów). W większości samorządów w Anglii wszystkie mandaty są obsadzane co cztery lata; część samorządów działa inaczej. W Walii i Szkocji wyborcy zdecydują o składzie parlamentów tych części składowych Zjednoczonego Królestwa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj