Dziennik Gazeta Prawana logo

Opozycja: Putin, strzel sobie w łeb

20 marca 2010, 17:33
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Rosyjska opozycja coraz śmielej protestuje przeciwko rządom DMitrija Miedwiediewa i Władimira Putina. W Moskwie demonstranci wyszli na ulicę, nawet gdy nie dostali zgody na manifestację. Protestujący domagają się, by Putin zniknął ze sceny politycznej, bo to przez niego w Rosji żyje się coraz gorzej.

Około 60 osób zostało w sobotę zatrzymanych w rejonie placu Puszkina, w centrum Moskwy, gdy próbowały zorganizować antyrządową manifestację w ramach ogłoszonego przez opozycję Dnia Gniewu. Opozycjoniści nie mieli zgody stołecznych władz na tę demonstrację.

W akcji protestacyjnej wzięło udział około 500 osób. "To jest nasze miasto!", "(Premiera Władimira) Putina i (burmistrza Jurija) Łużkowa - do dymisji!" oraz "Precz z Jedną Rosją!" - skandowali uczestnicy. W rękach trzymali flagi m.in. ruchu Solidarnost, partii Jabłoko i organizacji młodzieżowej Smiena.

Protesty przeciwko polityce gospodarczej i społecznej rządu Putina, a także poczynaniom lokalnych władz odbyły się też w innych miastach. W Petersburgu na ulice wyszło około 500 osób, w Ufie - 200, a w Kazaniu - 150.

Do największej manifestacji doszło we Władywostoku, na Dalekim Wschodzie, gdzie na centralnym placu zgromadziło się około 1000 osób. Organizatorzy demonstracji - Komunistyczna Partia Federacji Rosyjskiej (KPRF), Jabłoko i Solidarnost - otrzymali zgodę od władz na jej przeprowadzenie dopiero w piątek wieczorem.

Na polecenie władz uczestnicy musieli zwinąć transparent "Putin, strzel sobie w łeb!". Protestujący domagali się, by rządząca partia "Jedna Rosja" uznała swą odpowiedzialność za spowodowanie obniżenia stopy życiowej w Rosji i odsunięcie narodu od procesu decyzyjnego w kraju. Żądali także obniżenia ceł na zagraniczne samochody, podniesionych pod koniec 2008 roku w celu poprawienia sytuacji krajowych producentów.

W Kaliningradzie zamiast wiecu opozycja zorganizowała flash-mob, w którym wzięło udział około 5000 osób. Uczestnicy trzymali w rękach mandarynki i skandowali "(Gubernatora Gieorgija) Boosa - do dymisji!" i "Rząd - do dymisji!". Niektórzy mieli na ustach opaski higieniczne, co miało symbolizować dławienie wolości słowa w Rosji.

Przed Dniem Gniewu z niektórych rosyjskich miast napływały doniesienia o zatrzymywaniu pod różnymi pretekstami bądź wzywaniu na posterunki milicji na "profilaktyczne rozmowy" lokalnych liderów opozycji. Tak było m.in. w Nowosybirsku, Archangielsku i Kaliningradzie. W tym ostatnim w piątek wieczorem, wkrótce po przylocie z Moskwy, zostali zatrzymani dwaj liderzy Solidarnosti - Władimir Miłow i Aleksandr Ryklin.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj