Na 5 lat do paki za buziaki na ulicy i przytulanie w tańcu? Tak, bo... to pornografia! Tak przynajmniej twierdzą indonezyjscy konserwatyści. Na wiecach poparcia dla nowej ustawy ograniczającej erotykę w życiu publicznym zebrały się w Dżakarcie dziesiątki tysięcy muzułmanów.
Protesty zaczęły się, gdy kilka tygodni temu w Indonezji zadebiutować miał magazyn "Playboy". Na ulice po raz pierwszy wyszły wtedy tysiące demonstrantów,
wyrażając poparcie dla nowych przepisów. "Żądamy zakazu pornografii i postawienia tamy seksualnemu przemysłowi!" - skandowali zwolennicy nowej ustawy. Inni krzyczeli: "Nie dajcie się gołemu
szatanowi!". Większość plakatów nawoływała: "Precz z seksem!".
Zgodnie z nową ustawą - pornografią jest wszystko, gdzie pojawia się za dużo nagiego ciała. Więcej: każda działalność, która może choć wywołać "brudne" myśli! Radykałowie karać chcą za poezję erotyczną, fotografie, rysunki i oczywiście filmy, np. do 10 lat więzienia i miliard rupii (100 tys. dolarów) grzywny za publiczne pokazy tańca erotycznego. Za pocałunek na ulicy trzeba będzie odsiedzieć 5 lat i zapłacić 250 mln rupii!
Indonezja jest największym krajem muzułmańskim na świecie. Mieszka tam ponad 190 mln wyznawców islamu.
Zgodnie z nową ustawą - pornografią jest wszystko, gdzie pojawia się za dużo nagiego ciała. Więcej: każda działalność, która może choć wywołać "brudne" myśli! Radykałowie karać chcą za poezję erotyczną, fotografie, rysunki i oczywiście filmy, np. do 10 lat więzienia i miliard rupii (100 tys. dolarów) grzywny za publiczne pokazy tańca erotycznego. Za pocałunek na ulicy trzeba będzie odsiedzieć 5 lat i zapłacić 250 mln rupii!
Indonezja jest największym krajem muzułmańskim na świecie. Mieszka tam ponad 190 mln wyznawców islamu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl