Atak terrorystów na siedzibę Izby Reprezentantów? Spokojnie, to tylko fałszywy alarm. Trzaski przypominające serię z karabinu maszynowego były odgłosami remontu. Zrobiły jednak swoje. Panika ogarnęła wszystkich.
Amerykanie bardzo się boją kolejnych zamachów terrorystycznych. Dlatego, gdy pewien parlamentarzysta usłyszał w windzie coś, co przypominało strzały, nie wahał
się. Natychmiast wezwał policję. W budynku zapanował chaos. Ludzie myśleli, że to atak Al-Kaidy. Rzucili się do ucieczki. Jednak funkcjonariusze nikogo nie wypuszczali. Wiedzieli, że
tajemniczy strzelec może próbować umknąć w zamieszaniu. Szybko więc opanowali sytuację i rozpoczęli dokładne przeszukiwanie budynku.
Niczego jednak nie znaleźli. Po pięciu godzinach okazało się, że żadnej strzelaniny nie było. To tylko jedna z ekip budowlanych... wbijała gwoździe w pobliżu windy. I właśnie te hałasy wzięto za strzały.
Jedyną ofiarą zamieszania został jeden z urzędników. Tak spanikował, że zemdlał i został odwieziony do szpitala.
Niczego jednak nie znaleźli. Po pięciu godzinach okazało się, że żadnej strzelaniny nie było. To tylko jedna z ekip budowlanych... wbijała gwoździe w pobliżu windy. I właśnie te hałasy wzięto za strzały.
Jedyną ofiarą zamieszania został jeden z urzędników. Tak spanikował, że zemdlał i został odwieziony do szpitala.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|