Rośnie tragiczny bilans trzęsienia ziemi na indonezyjskiej wyspie Jawa. Liczba zabitych doszła do niemal 5700. Ponad 10 tys. osób jest rannych, a 200 tys. straciło dach nad głową! Pod gruzami zawalonych budynków wciąż są ludzie. Wśród ofiar jak dotąd nie znaleziono Polaków.
Międzynarodowy Czerwony Krzyż apeluje o 10 milionów dolarów natychmiastowej pomocy na wsparcie akcji ratunkowej. Pomoc zaoferowały m.in. Stany Zjednoczone, Australia
i kraje Unii Europejskiej. Za ofiary kataklizmu i ich rodziny modli się papież Benedykt XVI. Sobotnie trzęsienie ziemi to największa klęska w Indonezji po gigantycznym tsunami w 2004 roku!
Zginęło wtedy ponad 130 tysięcy ludzi, a kilkadziesiąt tysięcy uznano za zaginionych.
Oprócz śmierci jednego Holendra, nie ma na razie informacji o innych cudzoziemcach, poszkodowanych w trzęsieniu. W Indonezji na stałe mieszka 65 Polaków. To głównie pracownicy polskiej ambasady i studenci - stypendyści rządu indonezyjskiego. Według polskiej ambasady, wszyscy są bezpieczni. Na Jawie nie było też zorganizowanych grup turystycznych, ale mogli się tam znaleźć turyści indywidualni.
Żywioł zaatakował Jawę w sobotę bardzo wcześnie rano. Epicentrum trzęsienia znajdowało się pod dnem morza, na głębokości 33 kilometrów, 50 kilometrów na południe od stolicy Jawy. Większość mieszkańców jeszcze spała. Z zwalących się budynków uciec zdołało 200 tys. ludzi. Wielu z nich ostatnią noc spędziło pod gołym niebem.
Większość zabitych to mieszkańcy miasta Bantul, leżącego w pobliżu stolicy Jawy, Dżogdżakarty. Na Jawie brakuje prądu. Nie działają telefony. Akcję ratowniczą dodatkowo utrudniają zniszczone drogi. Zawaliły się setki budynków, m.in. biura administracji lokalnej i rządowej. Nie działa lotnisko. Siła wstrząsu wyniosła 6,2 stopnia w skali Richtera.
W związku z kataklizmem MSZ uruchomiło w Warszawie specjalną infolinię:
0 22 523 90 00
0 22 523 90 09
Można również kontaktować się z polską ambasadą w Dżakarcie pod numerem: 00 62 812 914 29 11.
Oprócz śmierci jednego Holendra, nie ma na razie informacji o innych cudzoziemcach, poszkodowanych w trzęsieniu. W Indonezji na stałe mieszka 65 Polaków. To głównie pracownicy polskiej ambasady i studenci - stypendyści rządu indonezyjskiego. Według polskiej ambasady, wszyscy są bezpieczni. Na Jawie nie było też zorganizowanych grup turystycznych, ale mogli się tam znaleźć turyści indywidualni.
Żywioł zaatakował Jawę w sobotę bardzo wcześnie rano. Epicentrum trzęsienia znajdowało się pod dnem morza, na głębokości 33 kilometrów, 50 kilometrów na południe od stolicy Jawy. Większość mieszkańców jeszcze spała. Z zwalących się budynków uciec zdołało 200 tys. ludzi. Wielu z nich ostatnią noc spędziło pod gołym niebem.
Większość zabitych to mieszkańcy miasta Bantul, leżącego w pobliżu stolicy Jawy, Dżogdżakarty. Na Jawie brakuje prądu. Nie działają telefony. Akcję ratowniczą dodatkowo utrudniają zniszczone drogi. Zawaliły się setki budynków, m.in. biura administracji lokalnej i rządowej. Nie działa lotnisko. Siła wstrząsu wyniosła 6,2 stopnia w skali Richtera.
W związku z kataklizmem MSZ uruchomiło w Warszawie specjalną infolinię:
0 22 523 90 00
0 22 523 90 09
Można również kontaktować się z polską ambasadą w Dżakarcie pod numerem: 00 62 812 914 29 11.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl