Białoruś chce mieć własną elektrownię atomową. Wyda aż 2,5 miliarda dolarów na instalację. Ekolodzy boją się, że to dzieło białoruskiej myśli technicznej skończy się drugim Czarnobylem.
Łukaszenko obiecuje, że elektrownia będzie całkowicie bezpieczna. Chce nawet, żeby jej plany zaakceptowała Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej. Tyle że do
budowy tej instalacji nie będą mogli przyłożyć ręki zachodni specjaliści. Unia Europejska i Stany Zjednoczone nałożyły sankcje na Białoruś i zakazały swoim firmom robić interesów z
reżimem Łukaszenki.
Budową zajmą się rosyjscy inżynierowie. Białorusini boją się jednak nowej elektrowni. Oni wciąż jeszcze pamiętają awarię reaktora w Czarnobylu.
Budową zajmą się rosyjscy inżynierowie. Białorusini boją się jednak nowej elektrowni. Oni wciąż jeszcze pamiętają awarię reaktora w Czarnobylu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|