Cóż za zuchwałość! W kraju panuje susza, nie ma wody w kranach, a z rur w biurze premiera Wielkiej Brytanii codziennie wypływa jezioro. Tony Blair będzie się musiał wytłumaczyć z zarzutów o marnowanie ogromnych ilości wody w budynkach rządowych.
Mimo że normy korzystania z wody dotyczą wszystkich obywateli, urzędnicy zużywają jej czterokrotnie za dużo. Administracja zwala winę na nieszczelną kanalizację.
Podobno wiekowe rury ciekną jak sito.
Afera dotyczy przede wszystkim premiera. Wyniki kontroli pokazały, że jego kancelaria przelewa w ciągu doby ponad 30 metrów sześciennych wody na osobę w ciągu roku. Zwykli Brytyjczycy są wściekli - im przecież wolno jedynie niecałe osiem. O Watergate premiera Blaira czytaj w DZIENNIKU.
Afera dotyczy przede wszystkim premiera. Wyniki kontroli pokazały, że jego kancelaria przelewa w ciągu doby ponad 30 metrów sześciennych wody na osobę w ciągu roku. Zwykli Brytyjczycy są wściekli - im przecież wolno jedynie niecałe osiem. O Watergate premiera Blaira czytaj w DZIENNIKU.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl