Programy telewizji Al-Manar non stop wzywały Libańczyków do świętej wojny za wiarę i opowiadały o wymyślonych zwycięstwach terrorystów z Hezbollahu. Żydzi mieli wreszcie dość propagandowej tuby i kilka celnych bomb uciszyło Al-Manar na długi czas. Potem izraelskie samoloty wzięły na cel treningowe obozy Hezbollahu. Są teraz stertą gruzów.
Władze Libanu i zwykli obywatele mają już dosyć wojny. Premier Libanu wezwał Libańczyków do rozbrojenia wszystkich bojówek Hezbollahu. Błaga Izrael o przerwanie bombardowań. Obiecuje, że libańska armia sama skończy z terrorystami raz na zawsze.
Te prośby trafiają jednak w próżnię. Szef izraelskiego sztabu generał Haluc twierdzi, że wkrótce ruszy operacja czyszczenia Libanu z terrorystów. Ma potrwać kilka tygodni. "Gdy jednak wyjdziemy z Libanu, nikt nie będzie pamiętał co to Hezbollah" - buńczucznie obiecuje generał.
A z Bejrutu ciągle uciekają zagraniczni turyści i pracownicy. Indie, Anglia i Stany Zjednoczone wysłały do Libanu okręty wojenne. Chcą ewakuować uciekinierów na Cypr.