Nieliczni mistrzowie ceremonii są wprost rozrywani. Ich telefony się urywają, a kalendarze mają zajęte na kilka najbliższych miesięcy. Wszystko przez nową modę. Amerykanie chcą mieć odlotowe pogrzeby. Część już sobie zapisała w testamencie, że chce, by na cmentarzu stała maszyna do lodów. Inni z kolej domagają się ogniska, by ich rodzina mogła rozkoszować się grillowanymi przysmakami.
Do tej pory w USA jedyne "wesołe" pogrzeby odbywały się w Nowym Orleanie. Po złożeniu trumny do grobu orszak żałobny wracał do miasta w rytm wesołych jazzowych rytmów. Jednak w porównaniu do nowej mody to tamte pogrzeby wydają się bardzo konserwatywne.