To już przesada! Pogrzeb ma być wesoły, żadnych smutnych panów niosących trumnę i płaczących żałobników. W Stanach Zjednoczonych rozchwytywani są mistrzowie ceremonii, którzy potrafią pogrzeb rozkręcić jak dobrą imprezkę. Są tańce, darmowe lody, ogniska i muzyka. A to, że ukochany mąż czy ojciec niedawno umarł, schodzi na dalszy plan.
Nieliczni mistrzowie ceremonii są wprost rozrywani. Ich telefony się urywają, a kalendarze mają zajęte na kilka najbliższych miesięcy. Wszystko przez nową modę. Amerykanie chcą mieć odlotowe pogrzeby. Część już sobie zapisała w testamencie, że chce, by na cmentarzu stała maszyna do lodów. Inni z kolej domagają się ogniska, by ich rodzina mogła rozkoszować się grillowanymi przysmakami.
Do tej pory w USA jedyne "wesołe" pogrzeby odbywały się w Nowym Orleanie. Po złożeniu trumny do grobu orszak żałobny wracał do miasta w rytm wesołych jazzowych rytmów. Jednak w porównaniu do nowej mody to tamte pogrzeby wydają się bardzo konserwatywne.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|