Debatować z brytyjskim premierem nad kryzysem na Bliskim Wschodzie, a zaraz potem spotkać się z uczestnikami programu "Idol"? Czemu nie! Amerykański prezydent, który oba spotkania "zaliczył" tego samego dnia, z pewnością nie może narzekać, że w jego grafiku wieje nudą.
George W. Bush to wyjątkowo elastyczny polityk. Może zastanawiać się, co zrobić, by zapobiec rozlewowi krwi na izraelsko-libańskiej granicy, a zaraz potem zachęcać młodych artystów, by "pozostali wierni swym przekonaniom". Uczestnicy znanego również w Polsce "Idola" wręczyli Bushowi harmonijkę ustną, a on z wdzięczności oprowadził ich po słynnym Gabinecie Owalnym.
Co ciekawe, zwycięzca "Idola" Taylor Hicks może czuć się lepszy od prezydenta Busha. W wyborach, które odbyły się dwa lata temu, George W. Bush otrzymał prawie 60 milionów głosów. W finale telewizyjnego show na Hicksa zagłosowały ponad 63 miliony Amerykanów!
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|