Policja otoczyła sztab rosyjskich wojsk w stolicy Gruzji. Gruzini żądają wydania podpułkownika rosyjskiego wywiadu, którego uważają za szpiega. Schwytali już sześciu wojskowych, których też o to oskarżają. To prowokacja! - irytują się Rosjanie.
Rosjanie ustawili przed bramą siedziby swojego dowództwa wóz pancerny. Wokół zbierają się siły gruzińskiej policji.
Na wieść o otoczeniu sztabu rosyjscy politycy w Moskwie już wprost mówią o stanie krytycznym. "Prezydent Saakaszwili dąży do wojny" - grzmi wiceszef
komitetu bezpieczeństwa Dumy. A minister obrony Siergiej Iwanow porównał działania Tbilisi do stalinowskich czystek.
Oba kraje znalazły się na krawędzi wojny, gdy Gruzini zatrzymali sześciu rosyjskich wojskowych i oskarżyli ich o szpiegowanie. W odpowiedzi Moskwa wstrzymała wydawanie wiz obywatelom Gruzji.
Wtedy Tbilisi wysłało policję po rosyjskiego pułkownika, siódmego na liście zdemaskowanych szpiegów. Ale Rosjanie nie chcą go oddać.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|