Rosyjski najazd na Gruzję rozpoczął się na przedmieściach Moskwy. Wczoraj rano milicja zaczęła przetrząsać obskurny blok na obrzeżach 10-milionowej metropolii, w którym mieszka kilka gruzińskich rodzin. – Wszyscy Gruzini mają się stawić na komisariat z paszportami – ogłosił sierżant w milicyjnej furażerce.
Uciekinierzy z czasów wojny w Abchazji na początku lat 90. zupełnie nieświadomi, że teraz padną ofiarą wielkiej polityki, postanowili stawić opór. Odmówili i wezwali na pomoc obrońców praw człowieka.
Podobnymi akcjami Rosja mści się od paru dni na moskiewskich Gruzinach za to, że ich ojczysty kraj aresztował pod koniec ubiegłego tygodnia pięciu rosyjskich oficerów. Wojskowych przekazano
misji OBWE, ale dla Moskwy już sam widok rodaków w metalowych klatkach i z kajdankami na rękach był wyjątkowo upokarzający.