Polski prezydent razem z szefem Komisji Europejskiej Borrellem i premierami Łotwy, Danii i Szwecji urządzili Putinowi zimny prysznic. Francuskie gazety ujawniają, że politycy powiedzieli
wprost Rosjaninowi, że nie podoba im się to, co robi w Czeczenii i jak szantażuje Gruzję odcięciem dostaw ropy.
Oświadczyli rozeźlonemu Putinowi, że nie przehandlują praw człowieka za energię. Ośmielili się też żądać wyjaśnień po zabójstwach kilku rosyjskich dziennikarzy. A Borrell zapytał
wprost, czy Rosja jest jeszcze krajem demokratycznym.
Tego dla Putina było już za dużo! Wściekł się! Hiszpanii wytknął korupcję wśród burmistrzów. Włochom przypomniał, że to u nich rodziła się mafia, a nie w Rosji. I jak można się było spodziewać po takiej kolacji, nie ustąpił ani o krok w sprawie rosyjskiej energii. Dlatego wciąż nie będzie jasnych zasad, kto może kupować rosyjską ropę i energię, i na jakich warunkach.