Reguł jest niewiele - wygrywa ta drużyna, której więcej razy uda się porwać ułożony na środku placu gry 30-kilogramowy worek i wrzucić go do bramki przeciwnika. A bramką w tym wypadku jest po prostu koło wyrysowane na ziemi kredą.
I tu reguły się kończą. Nie ma żadnych zasad fair play, nie ma żółtych i czerwonych kartek. Przeciwnik może Cię zdzielić po głowie, podciąć nogi konia czy pociągnąć za uzdę. A wszystko to w oparach kurzu i wśród krzyków podekscytowanych kibiców.
Jak Afgańczycy odreagowują stres? Wskakują na konia, dzielą się na dwa obozy i rozpoczynają partię buzkaszi, czyli narodowego sportu Afganistanu. Z jednej strony przypomina to hiszpańską corridę. Z drugiej można rozgrywkę skojarzyć z amerykańskim baseballem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama