Nową Zelandię atakują wielkie góry lodowe. Jest ich około stu, a największa ma ponad 2 kilometry długości i ponad 135 metrów wysokości. Ale nawet zderzenie z najmniejszą z nich może zatopić duży statek.
Nowozelandzkie samoloty patrolowe przez cały czas obserwują góry lodowe, które pływają u południowych wybrzeży kraju. Sprawdzają, kiedy wielkie lodowe bryły zbliżą się do tras, którymi po Pacyfiku pływają statki.
Naukowcy są zaskoczeni zjawiskiem. Jeszcze nigdy nie widzieli tak dużej liczby dryfujących gór lodowych u wybrzeży Nowej Zelandii.
Wielkie bryły oderwały się od Antarktydy i przebyły setki mil morskich, gnane serią gwałtownych sztormów. Przy słabszych wiatrach dawno by się roztopiły.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|