Hiszpańska prokuratura żąda w sumie 270 tysięcy lat więzienia dla 29 zamachowców, którzy podłożyli bomby w madryckich pociągach 11 marca 2004 roku. Zginęło wtedy 191 osób, w tym czworo Polaków. Akt oskarżenia lada dzień trafi do sądu.
Za każdą osobę zabitą w zamachach z 11 marca prokurator żąda 30 lat, a za każdą ranną 18 lat więzienia. Takich kar chce dla ośmiu głównych zamachowców. W wysadzonych w powietrze pociągach zginęło 191 osób, ponad 1,8 tysiąca zostało rannych. Stąd takie oczekiwania prokuratora.
Kary setek czy nawet tysięcy lat więzienia nie są w Hiszpanii niczym nadzwyczajnym. Zwłaszcza wobec terrorystów. Ale nie oznacza to wcale odsiadki do śmierci. Bo według hiszpańskiego prawa z więzienia wychodzi się po maksimum 40 latach.
Proces terrorystów rozpocznie się wiosną przyszłego roku. Dziś włoski sąd skazał organizatora zamachów z Madrytu. Egipcjanin Rabei Osman Sajed Ahmed posiedzi w więzieniu 10 lat.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|