Bez mrugnięcia okiem skazywał na śmierć tysiące ludzi, a teraz gdy sam ma zawisnąć na stryczku - prosi o wybaczenie. "Wybaczmy sobie, pojednajmy się i uściśnijmy dłonie" - prosi były dyktator Iraku Saddam Husajn.
Bo właśnie strachem przed egzekucją należy tłumaczyć apel Husajna o pojednanie narodu irackiego. Wcześniej dyktatorowi nie przeszkadzało to, że Irakijczycy nie zgadzają się ze sobą nawzajem, a z powodów różnic religijnych i biedy wybuchają krwawe konflikty.
W niedzielę iracki sąd skazał Saddama Husajna na śmierć za masakrę 150 szyitów z wioski Dudżail. Na rozkaz tyrana zamordowano ich w zemście za to, że miejscowi odważyli się targnąć
na jego życie. Sąd uznał to barbarzyństwo za zbrodnię przeciwko ludzkości.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|