Przeciętny rosyjski urzędnik ma klawe życie. Bierze rocznie tyle, że wystarczy mu na 200-metrowe mieszkanie w luksusowej moskiewskiej dzielnicy. Do tego dobry samochód, luksusowa szkoła dla dzieci. A wszystko za ustawienie przetargu, czy przymknięcie oka na jakąś samowolkę.
W tym roku zatrzymano już 9 tys. urzędników-łapówkarzy. A ta liczba wciąż rośnie. Bo im więcej inwestycji zagranicznych w Rosji, tym większa pokusa na tzw. wziątkę. A duży koncern woli zapłacić kilkadziesiąt tysięcy dolarów i mieć spokój, niż bawić się w załatwianie spraw drogą legalną.
A na wszystkim traci państwo. Bo Rosja spadła z 71. na 121. miejsce w rankingu najmniej skorumpowanych państw. Teraz jest nawet za takimi egzotycznymi krajami, jak Ruanda czy Burundi.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
