Dziennik Gazeta Prawana logo

Leżał w szpitalu, a po pomoc dzwonił na pogotowie

12 października 2007, 14:09
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Aż trudno uwierzyć, że to prawda! Sędziwy pacjent rumuńskiego szpitala w Botosani musiał wezwać pogotowie, bo nikt w szpitalu nie słyszał jego wołania o pomoc. Na szczęście miał ze sobą telefon komórkowy. Inaczej cierpiałby w nieskończoność.

80-letniemu Stefanowi Ososchi założono kroplówkę. I na tym troska personelu się skończyła. Bo już nikt nie pomyślał, by ją później wyjąć. Igła doprowadzająca kroplówkę zaczęła ranić staruszka w rękę. A na jego wołania o pomoc nikt nie reagował. Mężczyzna próbował więc sam odłączyć się od kroplówki. Ale z każdym ruchem ból był coraz bardziej nie do zniesienia.

"Nikt mnie nie słyszał, więc wziąłem telefon i zadzwoniłem na jedyny numer pogotowia, jaki znałem" - opowiada pacjent. Na pogotowiu na początku myśleli, że to dowcip. Ale na wszelki wypadek postanowili sprawdzić to dziwne zgłoszenie. Jakaż była radość chorego staruszka, kiedy ktoś wreszcie przyszedł mu pomóc.

A wszystkim wybierającym się do Rumunii radzimy: tam lepiej nie chorować! Bo rumuńska służba zdrowia jest naprawdę nieobliczalna.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj