Mark stracił nogi 24 lata temu, bo je odmroził, ale nie zniechęciło go to do wspinaczki wysokogórskiej. I to jakiej! Jako pierwszy na świecie wdrapał się na wierzchołek najwyższej góry dzięki swoim protezom. Doskonale dopasowane, zrobione na indywidualne zamówienie "nogi" z włókna węglowego sprawdziły się znakomicie. Mark mógł zatknąć swoją flagę na szczycie.
Mount Everest jest trudny do pokonania, nawet przez najbardziej sprawnych i doświadczonych wspinaczy. Góra nieraz pokazywała, że nie ma z nią żartów - niejeden wspinacz został na zawsze w Himalajach.
Nowozelandczyk nie jest pierwszym niepełnosprawnym śmiałkiem, który zmierzył się z niemożliwym. Wcześniej nasz Janek Mela, także posługując się protezami, zdobył biegun północny i południowy.