Robot, skonstruowany przez Josha Bongarda (University of Vermont), Victora Zykova i Hoda Lipsona (obaj z Cornell University), wygląda dość dziwnie. Ma cztery łapy, ale przypomina raczej rozgwiazdę niż psa.
Nie jest podobny do żadnego zwierzęcia lądowego, również jego sposób poruszania się jest niespotykany. Wygląd i budowa są zasługą jego konstruktorów, ale swoje dziwaczne kroki...
wymyślił sobie sam.
W elektronicznym mózgu robota (zwykłym komputerze osobistym, w dodatku sprzed jakichś dziesięciu lat) konstruktorzy zaprogramowali matematyczny model jego ciała. Nieskomplikowany, jak i samo
ciało: korpus, cztery nogi, każda wyposażona w dwa stawy, do tego zasilanie, silniczki – i to wszystko. Program komputera umieszczał model w wirtualnym świecie, dla uproszczenia
składającym się tylko z podłogi – i to było już wszystko, co na początku potrafił zrobić.
W tym momencie konstruktorzy zakończyli edukację swojego dziecka. Jedyne, co mu powiedzieli, to: „jesteś w punkcie A, punkt B jest na drugim krańcu stołu, idź!”. Sęk w tym, że program nie obejmował chodzenia: robot był równie bezradny, co człowiek, który pierwszy raz w życiu znalazł się w głębokiej wodzie.