Dziennik Gazeta Prawana logo

Wybuchła amerykańska fabryka chemiczna

12 października 2007, 14:23
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
To było jak wybuch olbrzymiej bomby. Aż cud, że nikt nie zginął. 25 domów zniszczonych całkowicie, 90 uszkodzonych. Oto efekt eksplozji fabryki chemicznej na północ od Bostonu.

Mieszkańcy miasteczka Danvers smacznie spali, gdy nocną ciszę przerwał potworny wybuch. Fala uderzeniowa wytłukła okna i zerwała dachy z domów. "To było jak strefa wojny" - opowiada szef straży pożarnej James P. Tutko.

Przerażeni mieszkańcy myśleli, że to atak terrorystyczny. Zamknęli się w piwnicach, drżąc z przerażenia. Do akcji od razu wkroczyła policja. Funkcjonariusze pukali od drzwi do drzwi, sprawdzając, czy wszyscy żyją i uspokajając ludzi, że to nie Al-Kaida. O dziwo, tylko kilka osób było lekko rannych.

Strażacy robili wszystko, by szalejący ogień nie przeniósł się na zbiorniki propanu niedaleko zakładu, który ten gaz przechowuje. Na szczęście udało się. Żywioł opanowali, choć do tragedii było zaledwie kilkanaście metrów.

Teraz po miasteczku krążą inspektorzy środowiskowi. Sprawdzają, czy powietrze, ziemia i woda nie są zatrute. Na razie mówią, że nie ma skażenia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj