Młody władca Egiptu złamał sobie kość udową. Dziś to nie do pomyślenia, by ktoś umierał z tego powodu. Ale Tutanchamon wpadł w ręce nieudolnych lekarzy. Egipscy medycy źle ustawili strzaskane kości. Do tego w otwarte złamanie wdała się gangrena, której nikt nie potrafił uleczyć.
A starożytni lekarze bali się obciąć nogę synowi boga. Bo jak beznogi faraon mógłby pokazać się ludowi? To przecież byłby cios dla prestiżu władzy. Dlatego dawali mu tylko zioła i łudzili obietnicami o rychłym powrocie do zdrowia. Aż w końcu pacjent umarł.
Część naukowców wietrzy spisek i podejrzewa, że za nieudolnością medyków stał ktoś trzeci. Bo przecież dziwne, że lekarze, którzy potrafili trepanować czaszki i wykonywać inne skomplikowane zabiegi, nie umieli wyleczyć złamania.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
