Kryzys polityczny na Ukrainie. Powodem jest próba odwołania przez premiera Janukowycza prozachodniego, popieranego przez prezydenta Juszczenkę, ministra spraw zagranicznych. Wczorajsze spotkanie obu polityków nie przyniosło rozwiązania - pisze DZIENNIK.
Zdominowany przez zwolenników Janukowycza parlament odwołał ministra w ubiegły piątek. Następnego dnia na stronie internetowej Juszczenki pojawił się dekret, w
którym prezydent... przywrócił Tarasiuka do pracy. W odpowiedzi premier nie pozwolił wpuścić ministra na posiedzenie rządu. Nie wiadomo, kto wygra tę próbę sił, bo konstytucja nie
precyzuje, co robić w sytuacji pata.
"Decyzja Rady Najwyższej o dymisji Tarasiuka powinna zostać zrealizowana" - mówił wczoraj Janukowycz na konferencji prasowej po spotkaniu z prezydentem. "Wiktor Juszczenko uważa, że minister Tarasiuk powinien pozostać na swoim stanowisku" - odpowiadała w rozmowie z DZIENNIKIEM rzecznik prezydenta Iryna Wannykowa.
Tajemnicą poliszynela jest fakt, że Tarasiuk jak mało kto działa Janukowyczowi na nerwy. Solą w oku premiera jest ostentacyjna prozachodniość ministra, przede wszystkim dążenie do zbliżenia z Unią Europejską i NATO. Podczas gdy szef rządu przekonywał w Brukseli, że Ukraina nie chce do NATO, Tarasiuk pouczał go publicznie, że o polityce zagranicznej decyduje prezydent.
"Decyzja Rady Najwyższej o dymisji Tarasiuka powinna zostać zrealizowana" - mówił wczoraj Janukowycz na konferencji prasowej po spotkaniu z prezydentem. "Wiktor Juszczenko uważa, że minister Tarasiuk powinien pozostać na swoim stanowisku" - odpowiadała w rozmowie z DZIENNIKIEM rzecznik prezydenta Iryna Wannykowa.
Tajemnicą poliszynela jest fakt, że Tarasiuk jak mało kto działa Janukowyczowi na nerwy. Solą w oku premiera jest ostentacyjna prozachodniość ministra, przede wszystkim dążenie do zbliżenia z Unią Europejską i NATO. Podczas gdy szef rządu przekonywał w Brukseli, że Ukraina nie chce do NATO, Tarasiuk pouczał go publicznie, że o polityce zagranicznej decyduje prezydent.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|