Rosjanie wychodzą z założenia, że skoro amerykańska tarcza atomowa powstrzyma większość pocisków, to te, które się przedrą, muszą być naprawdę potężne. A że dzięki zyskom z handlu ropą stać ich na modernizację, więc rosyjska armia wydaje cały swój budżet na modernizację sił rakietowych.
Prezydent Putin przekazał pierwsze nowe rakiety wojsku. Do tej pory pociski Topol-M, o zasięgu 10 tys. kilometrów, były montowane w silosach. A teraz trafiły na samochody-wyrzutnie. W ten sposób będą mogły być ustawione w dowolnej części Rosji. No i trudniej je będzie zniszczyć.
Oczywiście te zbrojenia są wprost wymierzone w Polskę i Europę Zachodnią. No bo przecież broń, która może przebić się przez tarczę rakietową, może być wymierzona w te państwa, których tarcza będzie strzegła.