"W latach 2005-2006 położyliśmy kres działalności około 50 współpracowników zagranicznych wywiadów" - mówi Patruszew. I twierdzi, że szpiegów będzie więcej. Bo - jego zdaniem - Polskę, Litwę i Estonię interesuje coraz więcej szczegółów z Rosji. Wyciągają informacje nie tylko o zakładach produkcyjnych czy rozmieszczeniu wojsk. Interesują się też korupcją rosyjskich urzędników, by mieć na nich haki.
A skąd takie zainteresowanie naszego wywiadu Rosją? Według Patruszewa, szpiegujemy na rozkaz NATO. Bo Amerykanie cały czas knują przeciw Rosji. Szef FSB grozi także Rosjanom, że jego służby złapią wszystkich, którzy połaszczyli się na złotówki i zdradzają Rosję. Dla nich nie będzie litości.
A rosyjscy komentatorzy śmieją się, że Patruszew tak straszy tylko po to, by pokazać, że FSB czuwa, no i by wyciągnąć więcej pieniędzy dla siebie. Bo skoro obce państwa wysyłają swych agentów, to kontrwywiad musi być odpowiednio finansowany.