Plama paliwa jest coraz większa. A jeśli uszkodzony frachtowiec, który wpadł na skały u wybrzeży Łotwy, przełamie się na pół, ogromna połać Bałtyku pokryje się lepką ropą. Ta katastrofa może dotknąć także polskiego wybrzeża.
Sytuacja jest poważna. Ratownicy próbują dostać się do zbiorników paliwa na cypryjskim frachtowcu i czym prędzej wypompować lejącą się do morza ropę. Ale w każdej chwili uszkodzony statek może pęknąć na pół. Dwa dni temu wpadł na skały. Od tego czasu ratownicy walczą z powiększającą się ciągle plamą ropy.
Wiadomo już, że przez dziurawy kadłub sączą się również nawozy mineralne. Na frachtowcu jest 25 tysięcy ton tej substancji. Jeśli ten cały ładunek wyląduje w Bałtyku, skutki będą niewyobrażalne.
W pasie przybrzeżnym wyginą ryby, rośliny i ptaki. Zagłada zagrozi również polskim wodom.
Na razie plama paliwa zbliża się do ujścia łotewskiej rzeki Irbe. Ratownicy na wybrzeżu przygotowują się do neutralizowania chemikaliów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|