Choć jest nieuleczalnie chory, to właśnie został komandosem. 14-letni Amerykanin Riley Woina na jeden dzień spełnił swoje marzenie dzięki fundacji "Spełniamy marzenia".
Jak każdy rekrut, Riley Woina musiał założyć prawdziwy mundur, a potem przejść odpowiednie szkolenie. Uczył się, jak posługiwać się spadochronem i jak korzystać z broni. Trenował z najlepszymi, bo z amerykańskimi rangersami.
Tego niezwykłego dnia Riley zdobył nowe sprawności. Dostał odznakę m.in. za sprawność sanitariusza. Młody rekrut mógł obserwować, jak spędzają dzień komandosi. Zobaczył koszary, a nawet eksplozje na poligonie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|